Aneta Jadowska to jedna z popularniejszych polskich autorek. Większość ludzi kojarzy jej nazwisko z cyklem o Dorze Wilk. Ja jednak po raz pierwszy spotkałam się z jej twórczością dopiero za sprawą cudownej „Dziewczyny z Dzielnicy Cudów”, czyli pierwszego tomu serii o przygodach Nikity.
Do drugiego tomu podchodziłam z ogromnym entuzjazmem. Byłam strasznie ciekawa, co tym razem czeka naszą główną bohaterkę. No i cóż moi drodzy. Nikita powróciła i to z wielką pompą.
Uwielbiam opowiadania. Krótkie, niezobowiązujące, do łyknięcia na raz. A antologie od zawsze darzyłam ciepłymi uczuciami, choć nie mam ich zbyt wielu na koncie. Można się dzięki nim zorientować, czy warto sięgać po inne dzieła danego autora, czy nie należy marnować na niego czasu, nerwów i pieniędzy.
Nic więc dziwnego, że „Rewers” zainteresował mnie jeszcze, gdy znajdował się na liście zapowiedzi. Zwlekałam jednak z zakupem, ponieważ miałam kiepskie przeczucia. Skusiłam się dopiero, gdy znalazłam go w okazyjnej cenie, a i tak musiał swoje najpierw przeleżeć na półce.
Sięgnęłam po niego dochodząc do wniosku, że w trakcie szkolnego kociokwiku opowiadania sprawdzą się świetnie, jako przerywnik w ciągłej nauce i nie zajmą mi tyle czasu co jakakolwiek pełnoprawna powieść.
No i muszę przyznać, że przeczucia mnie nie zawiodły.
Remigiusz Mróz to zdecydowanie jeden z najpopularniejszych polskich pisarzy ostatnich lat. Zgromadził już całkiem pokaźne grono fanów, których zresztą z każdą kolejną książką przybywa. Tym razem Mróz postanowił poruszyć temat polityki, a jego najnowsza powieść była reklamowana jako polskie House of Cards.
Muszę przyznać, ze strasznie ucieszyłam się, że właśnie ten pan wziął się za ten temat. Polityką interesuje się raczej średnio, chociaż śledzę ją na bieżąco, ale pomysł na fabułę najnowszej powieści Mroza naprawdę mnie zaciekawił. I co prawda miałam kilka wątpliwości, ale bez zbędnego ociągania wzięłam się za lekturę.
I muszę przyznać, że autor naprawdę stanął na wysokości zadania.
Do „Margo” Tarryn Fisher podchodziłam raczej sceptycznie. To nie jest do końca książka z mojej strefy czytelniczego komfortu, a autorkę do tej pory znałam jedynie z napisanego wraz z Colleen Hoover „Never never”, które całkiem mi się podobało, ale miało kilka dość poważnych grzeszków na sumieniu. „Margo”, jako mroczny thriller psychologiczny, nie do końca pasowała mi do autorki, było nie było, romansidła dla nastolatków.
Niemniej, teraz, po lekturze, mam taki mętlik w głowie, że w zasadzie nawet jak i od czego zacząć tę recenzję. Nawet do końca nie wiem, co mam o tej książce sądzić, bo z jednej strony jestem nią totalnie zachwycona, a z drugiej chciałabym jak najszybciej wyrzucić tę powieść z pamięci...
Tak, znowu Remigiusz Mróz. Przepraszam serdecznie wszystkich, którym ten autor już wychodzi z lodówki, ale co ja poradzę, że on jest taką trochę maszynką do pisania. Naprawdę nie ogarniam, jak można wydawać po siedem powieści rocznie (mam na wmyśli rok 2016). A co jest w tym najlepsze? Ano to, że w zasadzie każda z tych książek zbiera ultrapozytywne recenzje. Słabszych pozycji prawie nie ma. Co za tym idzie Remigiusz Mróz przyzwyczaił nas do wyśmienitych pod wszelkimi względami powieści, nazwijmy to zbiorczo, sensacyjnych. Takich z akcją pędzącą na łeb na szyję, wyrazistymi bohaterami, mnóstwem twistów fabularnych oraz zaskakującymi zakończeniami, które pozostawiały czytelników w stanie głębokiego szoku. Osobiście po prostu uwielbiam tego autora. Wszelkie jego nowości biorę w ciemno i właściwie jeszcze nigdy się na nim nie przejechałam.
No, niestety, do teraz.
Czasem trafiając w zapowiedziach na jakąś powieść od razu człowiek wie, że nie ma bata, by dana pozycja mu się nie spodobała. Zwyczajnie wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że to coś specjalnie dla niego. Ja tak miałam z powieścią Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu. Zresztą nie oszukujmy się. Kogo by nie zainteresowała możliwość podróży do wiktoriańskiej Anglii, w której realia drugiej połowy XIX wieku mieszają się z magią, duchami i klątwami?... No, więc właśnie.
Muszę jednak przyznać, że pewne moje wątpliwości budził fakt, iż powieść ta jest debiutem polskiej autorki, zwłaszcza że Clovis LaFay na pierwszy rzut oka wydaje się być typową angielską młodzieżówką. Finalnie jednak, skuszona przez te wszystkie ochy i achy, zdecydowałam się po tę powieść sięgnąć. I co tu dużo mówić - znów nie mam na co marudzić -,-'
Nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego jak bardzo się stęskniłam za Chyłką i Zordonem! Odkąd skończyłam Rewizję po prostu siedziałam jak na szpilkach na kolejny tom, bo koniecznie musiałam się dowiedzieć, co się stanie z moim ulubionym duetem prawniczym. Chyba więc nikogo nie dziwi, że w dniu premiery Immunitetu od razu ruszyłam do najbliższej księgarni. Liczyłam na kolejną świetną, wciągającą lekturę, która pomoże mi oderwać się od szkolnych obowiązków i dostarczy mi niesamowitych emocji.
I oczywiście się nie zawiodłam.
Jedna z moich ulubionych trylogii właśnie dobiegła końca. Na pewno zatęsknię za wspaniałymi opisami moich ukochanych gór oraz tekstami Forsta... Ale chwila, chwila. Zanim na dobre pożegnam się z moim ulubionym cyklem Remigiusza Mroza najpierw wypadałoby się podzielić z Wami moją moją opinią dotyczącą Trawersu, czyż nie?... No dobra, to lecim z tym koksem.
A, i zanim zaczniemy - recenzja nie zawiera spoilerów dotyczących poprzednich tomów.
Myślę, że pani Agathy Christie nikomu przedstawiać nie trzeba. Jest to chyba najbardziej znana autorka kryminałów wszech czasów, która ma na swoim karku mnóstwo wspaniałych powieści, które, mimo że mają już swoje lata, nadal zdobywają sobie liczne grono czytelników. Osobiście do tej pory z twórczością tej pani spotkałam się raz, gdy do szkoły musiałam przeczytać jej zbiór opowiadań pod tytułem Śmiertelna klątwa. Średnio mi on przypadł do gustu, ale i tak chciałam się zapoznać z innymi powieściami autorki. Impulsem do sięgnięcia po jakąś książkę Christie był moment, w którym moja kochana, nieczytająca przyjaciółka zaczęła czytać właśnie jej powieści. Pod wpływem totalnego impulsu poszłam do kiosku i kupiłam pierwszą powieść Christie, jaka wpadła mi w oko, a po powrocie do domu ochoczo zaczęłam ją pochłaniać.
Rick Riordan. To nazwisko chyba już na zawsze będzie mi się kojarzyło z Percym Jacksonem, rodzeństwem Kane i Magnusem Chasem, czyli ogólnie rzecz ujmując - z wszelaką mitologią w luźnym wydaniu. Muszę przyznać, że przyżyłam pewien szok, gdy dowiedziałam się, że nasz poczciwe wujek Rick napisał jakiś k r y m i n a ł. Pasowało mi to do niego jak pięść do oka, ale postanowiłam, że chociażby z czystego sentymentu warto sprawdzić, jak ten autor wypadł w czymś niemłodzieżowym i niezwiązanym z mitami. Idąc za ciosem, gdy tylko powieść znalazła się w moich łapkach, ochoczo wzięłam się za lekturę.
I wujek Rick jak zwykle mnie nie zawiódł.
Jak wiecie (albo i nie) pan Mróz ma wielki talent do pisania powieści, po których nie w sposób się normalnie wysłowić na ich temat, a co dopiero przejść po nich do porządku dziennego. A jakby sam poziom jego książek nie był rewelacyjny, to jeszcze sam autor wydaje się być maszynką do ich pisania i co pięć minut możemy wypatrzeć jakąś nowość jego autorstwa. (I jak tu nie zbankrutować...). Ja sama jestem beznadziejnym przypadkiem mrozomanii, która ogarnęła sporą część książkowej vlogo- oraz blogosfery - wystarczy rzucić mi hasło NOWY MRÓZ i już lecę jak głupia do najbliższej księgarni. Także nie wiem jakim cudem dopiero teraz sięgnęłam po Przewieszenie, biorąc pod uwagę, że Ekspozycję czytałam zaraz po jej premierze. Naprawdę nie wiem. Jednak może to i lepiej, bo nie wiem czy wytrzymałabym czekanie przez kilka miesięcy na Trawers.
Jakub Ćwiek to jest jeden z moich największych literackich wyrzutów sumienia. Przeczytałam Kłamcę jego autorstwai... nie byłam w stanie sięgnąć po żadną inną powieść tego autora, tak mnie ta książka zawiodła. No po prostu łapy opadają! I cierpiałam, bo widziałam tyle książek tego pana, którymi się wszyscy zachwycają, a ja co? A ja ciągle tylko o tym Kłamcy myślę. Więc postanowiłam, że przy pierwszej lepszej okazji kupię albo Ciemność płonie, albo Grimm City. Wilk!. Jak widać prędzej napotkałam tę drugą pozycję i od razu wzięłam się za czytanie.
Nasz ukochany duet prawniczy Chyłka&Zordon powraca, jednak w nieco innym wydaniu. Bo tym razem osobno, oboje praktycznie na dnie - Joanna ogólnym, a Kordian moralnym. Tak właśnie w skrócie prezentuje się trzeci tom serii z adwokatami z Kancelarii Żelazny&McVay, który kompletnie mnie zaskoczył na każdej możliwej płaszczyźnie. Tylko czy pozytywnie?...
Odkąd pamiętam zawsze chętnie sięgałam po kryminały oraz powieści szpiegowskie wszelkiej maści. Ale jest jednak pewien szkopuł - zdecydowanie wolę, gdy akcja tego rodzaju książek rozgrywa się w przeszłości. Jest to naleciałość po tym jak, spędzając wakacje u dziadków, przeczytałam praktycznie wszystkie ich książki, opowiadające o dwudziestoleciu międzywojennym i PRL-u. (Wtedy też, swoją drogą, zakochałam się w Panu Samochodziku oraz twórczości Adama Bahdaja, ale o tym może kiedy indziej). W każdym razie, dla mnie dobry kryminał musi: a) rozgrywać się w czasach, gdy nie było jeszcze Internetu, komórek i tym podobnych; b) mieć dużo zwrotów akcji i trzymać w napięciu. Więc chyba nikt nie ma żadnych wątpliwości, że obok Tam ci będzie lepiej nie mogłam przejść obojętnie.
Miałam ambitny plan, żeby dawkować sobie książki autorstwa Remigiusza Mroza, żeby potem nie cierpieć przez ileś miesięcy czekając na kolejny tom. No i niestety cały plan szlag trafił po wycieczce do empika skąd wróciłam z Zaginięciem. No cóż, może to i dobrze. Minęło już parę tygodni od przeczytania przeze mnie Kasacji, a Chyłka i Zordon przez cały czas harcowali mi po głowie. Musiałam dać upust mojej ciekawości!
I co mogę powiedzieć. Remigiusz Mróz znowu wgniótł mnie w fotel.
Z panem Mrozem miałam już okazję się spotkać dwa razy - najpierw w Parabellum, a potem w Ekspozycji. I o ile wtedy gęba mi się nie zamykała i zachwalałam autora pod niebiosa, tak teraz po prostu odjęło mi mowę. I ciągle zbieram szczękę z podłogi.
Ta książka nie jest jakimś tam thrillerkiem, który przeczytacie z umiarkowanym zainteresowaniem, a potem szybko o nim zapomnicie. Ona jest rewelacyjnym, soczystym kawałkiem literatury, który wciągnie was i nie wypuści do ostatniej strony.
Oberki do końca świata - Wit Szostak
-
No powiem Wam, że "oberkami" Wit Szostak zrehabilitował się w moich oczach,
bo książka bardzo mi się podobała. Poprzednia książka autora jaką czytałam,
c...
Moc srebra
-
Ojciec Mirjem jest lichwiarzem, jednak jego łagodny charakter i brak
stanowczości sprawiają, że nie radzi sobie w tym zawodzie, a jego rodzina
żyje w bie...
Wybawcy gwiazd, czyli zmarnowany potencjał
-
Na kontynuację bardzo popularnych *Łowców płomienia *musieliśmy trochę
poczekać. Szczerze mówiąc, zaczynałam tracić nadzieję, że uda mi się poznać
zak...
Najlepsze książki 2021 :)
-
Ja wiem, że połowa lutego to zdecydowanie za późny okres na tego typu
zestawienie, aczkolwiek stwierdziłam że skoro co roku wstawiam Wam ten
ranking na b...
„Flying High” Bianca Iosivoni
-
Seria Bianki Iosivoni „Falling Fast” oraz „Flying high” w pewien sposób
reprezentuje książki, których zwykle nie czytam. Tak już jakoś mam, że
rzadko sięga...
283. Ostatni Namsara, Kristen Ciccarelli
-
*Ostatni Namsara *to pierwszy tom trylogii Iskari oraz kolejna perełka z
gatunku fantastyki, na którą udało mi się trafić. Co więcej, książka ta
jest deb...
Kasie West - Słuchaj swojego serca
-
Mimo, że mijają lata i mój gust literacki znacznie się zmienia, jednego
mogę być pewna - zawsze z wielką przyjemnością sięgnę po twórczość Kasie
West. To...
PREMIEROWO Szeptacz, Alex North
-
Wydawnictwo Muza ostatnio wydawanymi kryminałami i thrillerami zasłużyło
sobie na moje zaufanie. Wzięłam więc „Szeptacza” w ciemno i odpowiem wam
dziś ...
Nowości wydawnicze - KWIECIEŃ 2019
-
*Hej!*
*Nowości wydawniczych nigdy dość, dlatego przychodzę do Was z kolejną
porcją cudownych książkowych premier! Zebrałam dokładnie 18 tytułów, które
w...
Ulubione polskie płyty w 2018
-
Tak, powróciłem po długiej nieobecności. Nie wiem tylko czy na chwilę, czy
na stałe. Chyba jednak na chwilę. No ale cóż, koniec roku to czas
specjalny, b...
Podsumowanie października 2018
-
Październik za nami, pora zatem na jego podsumowanie. Pod względem
przeczytanych książek i nowości na moich półkach ten miesiąc był
najbardziej owocnym w...
Wielkie nadzieje \\ Charles Dickens
-
Charles Dickens. Jedno z najznamienitszych nazwisk literatury angielskiej
oraz światowej. To twórca, który posłał skąpca między duchy, a miłość pod
gilo...
#przedpremierowo - "Lissy" L.D'Andrea
-
Marlene uciekając od przeszłości postanawia poślubić Herr Wegenera,
bogatego kryminalistę. Po latach chce od niego odejść. Uciekając zabiera
coś bardzo ...
"Niebo nad pustynią" - Anna Łacina
-
Witam po długiej przerwie! Muszę przyznać, że kiedyś rzadko sięgałam po
książki, które wyszły spod piór naszych rodaków. Trudno powiedzieć czy
wynikało t...
Macie ochotę na tonę słodyczy?
-
Dzień dobry.
Mam dzisiaj dla was przeuroczą książkę!! Nie spodziewajcie się po niej
wybitnej lektury, a na pewno się nie zawiedziecie. Wiem, że jest to
wzn...
Pożegnanie...
-
*Moi Kochani!*
Od ostatniego posta minęło sporo dni, a ja przez ten czas nie dawałam
żadnego znaku życia. Pewnie zdążyliście o mnie zapomnieć, prawda? Cóż...
#73 Śpiący giganci - Sylvain Neuvel
-
Przyznaję się bez bicia że o cyklu "Archiwa Temidy" usłyszałam zaledwie dwa
miesiące temu gdy wydawnictwo Akurat zaproponowało mi współpracę, dotyczącą
j...
Srebrna dziewczyna // Leslie Pietrzyk
-
*Tak, tak wiem.*
*Pojawiam się tutaj raz na ruski rok, O wiele częściej spotkać mnie można
na Instagramie, ale blog istnieje, więc coś na nim wypada napisać...
Arkadia - Lauren Groff
-
Dorastanie w hippisowskiej komunie.
Początek lat siedemdziesiątych, Stany Zjednoczone. Lutek, a właściwie
Ridley Stone, rodzi się w dniu powstania Arkadii...
[ Zaległe recenzje ] część I
-
Dzień dobry, przychodzę do Was z pierwszym książkowym postem od
czasów przerwy na blogu. Przez trzy następne dni będzie ich maraton,
ponieważ ni...
Recenzja książki ,,Bieg do gwiazd"
-
Piękna i słoneczna niedziela idealna na recenzję! I to nie byle jakiej
książki moi drodzy :) Dziś przychodzę do was z recenzją wspaniałej książki,
która z...
Przeczytane w marcu 2018
-
Kurczaki jak dawno nie było podsumowania miesiąca na blogu. Trzeba to
zmienić, a skoro w marcu udało mi się coś nawet przeczytać to koniec
miesiąca jest ...
SŁOWIK - Kristin Hannah
-
*Dwie siostry, Isabelle i Vianne, dzieli wszystko: wiek, okoliczności, w
jakich przyszło im dorastać, i doświadczenia. Kiedy w 1940 roku do Francji
wkrac...
Anna Ciarkowska - "Chłopcy, których kocham"
-
*Autor:* Anna Ciarkowska
*Tytuł:* "Chłopcy, których kocham"
*Wydawnictwo:* Otwarte
*Rok wydania:* 2018
*Liczba stron:* 303
Sięgając po "Chłopców, których k...
Merealisasikan Desain Ruang Tamu Minimalis
-
Di abad 20 ini, konsep minimalis adalah salah satu pencapaian terbaik dalam
bidang arsitektural. Konsep ini selalu terlahit menari hampir di setiap
rua...
PREMIEROWO Czerwony Parasol // Wiktor Mrok
-
Rosja, tajne służby, zagadka. Czy może być lepsze połączenie? Nie sądzę.
Wszystkie książki, których fabuła osadzona jest w Rosji bardzo mnie do
siebie p...
Czas pożegnań
-
[image: Podobny obraz]
Wszystko w życiu się kiedyś kończy. Nie oznacza to od razu smutku.
Niektórzy znajdują w końcach satysfakcję i muszę przyznać, że na...
Trzy lata i co dalej?
-
Hej ;). Nie pamiętam kiedy ostatnio pojawił się tu jakiś post. Nie było
mnie tu dobrych kilka miesięcy i zazwyczaj kiedy nie pisałam nic na swoim
blogu s...
#Leigh Bardugo - Cień i kość
-
*~ Całe życie szukam sposobu, by to wszystko naprawić. Ty jesteś moim
pierwszym promykiem nadziei od bardzo długiego czasu.*
O Leigh Bardugo było sweg...
#162 Kształt twojego głosu - Yoshitoki Ooima
-
★★★★★★★☆☆☆
*Popkultura japońska od kilku lat podbija Europę i inne kontynenty. Ludzie
wyjeżdżają ze swoich krajów na rzecz Tokio albo tworzą w naszym kraj...
Ognisty tron - recenzja
-
Witam! Na początek coś ważnego! Jak zapewne wiecie, 1. czerwca to Dzień
Dziecka. Z tej okazji chciałbym Wam wszystkim życzyć, abyście nigdy nie
stracili ...
Z hukiem wywarzam drzwi-To ja!
-
Ja wiem...miałam wrócić. Ale sprawy się pokomplikowały.
Powiem tylko jedno - życie potrafi dać człowiekowi w kość. Ale grunt to się
podnieść i iść dalej.Ni...
"Całe życie" - Robert Seethaler
-
*Całe życie*
Robert Seethaler
Wydawnictwo: Otwarte
Andreas Egger jest przeciętnym człowiekiem, wiodącym spokojne życie w
górach. Można przyznać, że los ...
Mechaniczna pomarańcza - Anthony Burgess
-
Jesteś i zawsze byłeś wolny moralnie. Przestrzegasz własnej piramidy
wartości, działasz według własnej definicji dobra. Muszę Cię zmartwić. To
tylko iluz...
Ksiązka w której zmieniłabym fabułę. *goscinnie*
-
Hej!Dzisiaj wpis będzie nietypowy, ponieważ jest to zestawienie trzech
tekstów od autorek różnych blogów na temat: *Książka, w której zmieniłabym
fabułę. *...
9 nowości na marzec!
-
Dziś przyszłam na chwilę, przypomnieć Wam, że luty się już praktycznie
skończył, a jutro startuje już marzec! Dacie wiarę? W związku z tym, że
kolejny mi...
28. Tytany - Victoria Scott
-
Jak można łatwo zauważyć od pewnego czasu, powiedziałabym nawet dosyć
sporego na blogu świeciło pustkami. Nie miałam chęci do pisania postów "na
siłę", a...
Miasteczko Salem _ Stephen King
-
Któraś-tam-z-kolei książka Kinga musiała MUSIAŁA pokazać jego słabą stronę.
Wcześniej miałam do czynienia z najmroczniejszą, najbardziej niepokojącą
wersj...
Kolejny rok za nami!
-
Początkowo w ogóle nie zamierzałam tego czynić. Bo po co? Żeby wszystko tak
roztrząsać, rozdrapywać? Nieee...
Z czasem jednak stwierdziłam, że w sumie to ...
November 2k16
-
Pewnie nie wiesz, że moją ulubioną porą roku jest jesień oraz zima, teraz
wiesz. Zapraszam Cię do podsumowania miesiąca.
Najpierw pokażę co przeczytałem,...
#Podsumowanie października i listopada.
-
*Siemka!* Ehh spóźniłam się z podsumowaniem października i to sporo,
dlatego dziś zajmę się dwoma miesiącami.
Pod względem czytelniczym było bardzo słabo. ...
Czytelnicze i zakupowe podsumowanie sierpnia
-
W tym miesiącu postanowiłam odpuścić sobie czytanie, na rzecz bardziej
aktywnych rozrywek i wyjazdów, które pozwoliły mi oderwać się od myśli o
nieuchron...
Liebster Blog Award #20 #21 #22
-
Kochani, na samym początku chciałabym Wam bardzo podziękować za wszystkie
LBA do których mnie nominowaliście i przeprosić, że już od dawna nie
dodawałam p...
Libster Blog Award
-
Witam wszystkich. Dziś będzie troszkę nietypowo, gdyż przychodzę do was z
TAGiem. Nominację otrzymałem od ,,Bohater Fikcyjny" za co bardzo dziękuję.
*1...
"Papierowe miasta", John Green
-
*Po lekturze Papierowych miast doszłam do wniosku, że John Green to
cholernie inteligenty facet.* Wiem, że wiele osób kategoryzuje go jako
problematycz...