posty okołoksiążkowe

Unpopular Opinions Book Tag | Światowy Dzień Książki

13:18

Witajcie Kochani!
Dziękuję za słowa wsparcia pod poprzednim postem. I tak, zgadza się, postanowiłam skrócić swój urlop. Nabrałam sił, szkolny kociokwik już mi nie straszny, a więc biorę się do roboty ;)
A z okazji naszego dzisiejszego święta, czyli Światowego Dnia Książki postanowiłam 1) wykonać na blogu Upopular Opinions Book Tag, który zgapiłam z BookTuba, oraz 2) w drugiej części posta przedstawić Wam parę dzisiejszych promocji książkowych :D Mam nadzieję, że post Wam się spodoba!

posty informacyjne

Ogłoszenia parafialne

15:25

Witajcie moi mili!

Niestety, nie przychodzę dzisiaj do Was z żadną recenzję ani z postem okołoksiążkowym, a z niezbyt wesołą informacją. Przez najbliższe dwa tygodnie na Książkoholiźmie Postępującym nie pojawi się żaden post. Co nie znaczy, że zawieszam bloga, czy porzucam. Nie, muszę na te dwa tygodnie opuścić blogosferę. 

Powodów jest kilka. Pierwszy jest taki, że teraz nagle wszystkim (wliczając w to mnie) przypomniało się, że niedługo będzie koniec roku szkolnego. Co to oznacza w praktyce? A proszę pani, mogę to tamto z lutego poprawić?... A co mogę zrobić, żeby tak piąteczkę dostać?... A może prezentację na ocenę zrobić o początkach kapitalizmu w Europie?... No i oczywiście wzmożona ilość kartkóweczek, sprawdzianików, jakichś prezentacji na ocenkę i wszystkiego innego co tylko nauczycielom mogło przyjść do głowy. A co to oznacza?... Prawidłowa odpowiedź: jeden wielki, szkolny kociokwik. I bądź tu mądry i pisz wiersze!

Drugi powód jest już bezpośrednio związany z blogiem. Nie podoba mi się to co publikuję. Mam wrażenie, że nie piszę na sto procent, a zaczynam to robić na przysłowiowe odwal się. 
W związku z tym, w przerwach między nauką, chcę jeszcze raz przejrzeć moje teksty, które czekają w kolejce do publikacji. Może część napiszę od nowa, może wystarczy mi tyle, że coś pozmieniam. Ale potrzebuję na to czasu, a ciągle w głowie słyszę głosik mówiący: szybciej, szybciej, MUSISZ coś wrzucić!. Nie lubię wyścigów, a jeżeli mam już pisać dla przyjemności, to chciałabym, żeby moje teksty były naprawdę dobre, a nie czymś w stylu: no, małolata dorwała się do laptopa i wypisuje co jej do łba przylezie.

Dlatego potrzebuję chwilki na blogowy restart.

Po tych dwóch tygodniach planuję wrócić do, narzuconej sobie na początku kariery, normy co najmniej dwóch postów na tydzień oraz aktywnego obserwowania Waszych blogów, bo ciągle nie mam czasu na ich komentowanie (a nie chce zostawiać po sobie tekstów typu Fajna notka, wpadnij do mnie, tylko coś bardziej wartościowego). 

Proszę Was więc o cierpliwość i wyrozumiałość ;)
Kasia :*

5.5 / 10

018. "Kuracja samobójców" Suzanne Young

16:59

Plagę samobójców pochłonęłam niemal jednym tchem całkowicie oczarowana tą historią. Chyba nikogo nie zdziwi fakt, że w ekspresowym tempie zaopatrzyłam się w Kurację samobójców. Jednak, jak zwykle zresztą, powieść musiała najpierw odstać swoje na półce, nim po nią sięgnęłam. Wczoraj przeczytałam ostatni rozdział, zamknęłam książkę i... od tego momentu nie mogę pozbyć się uczucia, że nie o to mi chodziło. Że nie tak to miało być.

8 / 10

017. "Krew i stal" Jacek Łukawski

12:33


Debiuty bywają różne i mają to do siebie, że na ogół podchodzimy do nich jak pies do jeża. Zwłaszcza że w połowie przypadków po zakończeniu danej powieści mamy ochotę wysłać pisarzowi długi list wyrażający mniej więcej tyle: "Trzymaj się Pan z dala od komputera, laptopa, maszyny do pisania, czy chociażby kartki papieru i długopisu. Jeżeli aż tak się Panu nudzi to polecam wędkowanie, a nie publikowanie swoich wypocin, które powinny były zostać w szufladzie".
Jednak od czasu do czasu zdarza się, że wśród tego całego barachła można znaleźć prawdziwe perełki. No może jeszcze nie do końca  oczyszczone z mułu, ale już zapowiadające się świetnie. Właśnie do tego rodzaju debiutów przyporządkowałabym Krew i stal Jacka Łukawskiego.

bookhaul

Podsumowanie marca 2016

11:46


Witajcie kochani!
Wiosna przyszła niepostrzeżenie. Zanim się obejrzałam zaczęło się robić coraz cieplej oraz coraz więcej słoneczka pojawiało się za oknem... A ja dalej tonęłam w podręcznikach, zeszytach oraz jakichś repetytoriach i innych podobnych tworach stworzonych w celu gnębienia niewinnych uczniów.
A mogło być tak pięknie! W końcu miałam tyle wolnego w związku z Wielkanocą. A tu klops.
Dziś pierwszy kwietnia, marzec odszedł w zapomnienie, a więc czas najwyższy na podsumowanie ubiegłego miesiąca.

posty okołoksiążkowe

Wielkanocny Book Tag

15:09

Witajcie moi kochani!
Już jutro Wielkanoc, czyli najbardziej radosne i pełne nadziei święto w calusieńkim roku! Na stołach pojawią się pisanki, żurki, mazurki i wszelkie inne dobroci, a już niedługo potem będziemy mogli cieszyć się upominkami od naszego kochanego zajączka. A ja postanowiłam na blogu uczcić ten wyjątkowy dzień Wielkanocnym Tagiem Książkowym, który podpatrzyłam u Alex S. z Książkowni ;)
Zapraszam!

9 / 10

016. "Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender" Leslye Walton

17:00

Znacie to uczucie, gdy widzicie książkę w jakichś zapowiedziach i już wiecie, że MUSICIE ją przeczytać? Ja tak miałam z Osobliwymi i cudownymi przypadkami Avy Lavender. Spojrzałam na tę okładkę i już byłam w drodze do najbliższego empika. Co prawda, swoje musiała przeczekać na półce, ale wzięłam się za nią najszybciej jak mogłam. I mimo, że skończyłam czytać ją już ponad tydzień temu, nadal nie jestem w stanie sklecić na jej temat nic porządnego. Mam mętlik w głowie, nie wiem co chciałabym Wam o niej powiedzieć, poza jednym prostym, jasnym, klarownym komunikatem: MUSICIE przeczytać tę książkę, bo jeżeli tego nie zrobicie to, wzorem Anity, poślę Wam największego focha na świecie.

5 / 10

015. "Porwana pieśniarka" Danielle L. Jensen

15:37

Już od dawna nie mogłam doczekać się sięgnięcia po Porwaną pieśniarkę. Naprawdę, słowo harcerza! (Nie, nie jestem harcerką. Ale chciałabym być!). Ta przewspaniała okładka przyciągała mnie jak magnes. A po obejrzeniu baaardzo pozytywnej recenzji tejże książki na kanale Anity z Book Reviews By Anita, nawet nie brałam pod uwagę możliwości, że się zawiodę. No bo jak! Jak to mogłoby być możliwe?... A więc radośnie, z ogromnym entuzjazmem, ale też niezbyt wybujałymi oczekiwaniami, zabrałam się do lektury.
I co tu dużo mówić. A jednak się zawiodłam.