Wakacje dobiegły końca, słodkie lenistwo się skończyło, czas do roboty. Pozostaje tylko zazdrościć studentom... Muszę się Wam jednak przyznać do pewnej rzeczy. Mianowicie strasznie się cieszę, że mój tegoroczny "urlop" dobiegł końca. W ogóle w tym roku doszłam do wniosku, że wakacje źle na mnie działają i lepiej byłoby dla mnie gdyby były zdecydowanie krótsze, ale to temat na zupełnie innego posta.
Najgorsze jest to, że przez ostatnie dwa miesiące bardzo się rozleniwiłam, co niestety odbiło się na blogu. Wiem, że zawaliłam sprawę, no ale chyba potrzebowałam troszkę odpuścić z blogowaniem i skupić się na innych rzeczach. Jednak zapewniam, że we wrześniu będzie lepiej... Tak, wiem, pisałam to samo w czerwcu i totalnie nic tego nie wyszło, ale tym razem nie rzucam słów na wiatr. Zresztą, przekonacie się 😉. Ale dzisiaj chciałabym się Wam pochwalić tym, co udało mi się przeczytać oraz kupić w lipcu i sierpniu. A troszkę tego było... 😊
Najgorsze jest to, że przez ostatnie dwa miesiące bardzo się rozleniwiłam, co niestety odbiło się na blogu. Wiem, że zawaliłam sprawę, no ale chyba potrzebowałam troszkę odpuścić z blogowaniem i skupić się na innych rzeczach. Jednak zapewniam, że we wrześniu będzie lepiej... Tak, wiem, pisałam to samo w czerwcu i totalnie nic tego nie wyszło, ale tym razem nie rzucam słów na wiatr. Zresztą, przekonacie się 😉. Ale dzisiaj chciałabym się Wam pochwalić tym, co udało mi się przeczytać oraz kupić w lipcu i sierpniu. A troszkę tego było... 😊












