Tik-tak, tik-tak. Śrubki dokręcone, kółka zębate w ruch. A mechaniczne serce bije....
Clockpunk i steampunk od zawsze mnie do siebie przyciągały. Pasjonowały mnie wszelkie literackie maszyny napędzane skomplikowanymi mechanizmami, z których wydostawała się para bądź, jak w tym przypadku, tykanie. Niestety takich powieści nie ma zbyt wiele... albo może ja zwyczajnie nie mam szczęścia i rzadko na nie trafiam.
Możecie więc sobie wyobrazić jak bardzo ucieszyłam się, gdy w lipcu dowiedziałam się, że do polskich księgarń trafił Mechaniczny Iana Tregillisa. Kupiłam go niemalże od razu po premierze i szybko wzięłam się do czytania... I tak go sobie czytałam w wielkich bólach przez ponad miesiąc.
A więc co nie tyka jak powinno w Mechanicznym?
Clockpunk i steampunk od zawsze mnie do siebie przyciągały. Pasjonowały mnie wszelkie literackie maszyny napędzane skomplikowanymi mechanizmami, z których wydostawała się para bądź, jak w tym przypadku, tykanie. Niestety takich powieści nie ma zbyt wiele... albo może ja zwyczajnie nie mam szczęścia i rzadko na nie trafiam.
Możecie więc sobie wyobrazić jak bardzo ucieszyłam się, gdy w lipcu dowiedziałam się, że do polskich księgarń trafił Mechaniczny Iana Tregillisa. Kupiłam go niemalże od razu po premierze i szybko wzięłam się do czytania... I tak go sobie czytałam w wielkich bólach przez ponad miesiąc.
A więc co nie tyka jak powinno w Mechanicznym?

