Rick Riordan. To nazwisko chyba już na zawsze będzie mi się kojarzyło z Percym Jacksonem, rodzeństwem Kane i Magnusem Chasem, czyli ogólnie rzecz ujmując - z wszelaką mitologią w luźnym wydaniu. Muszę przyznać, że przyżyłam pewien szok, gdy dowiedziałam się, że nasz poczciwe wujek Rick napisał jakiś k r y m i n a ł. Pasowało mi to do niego jak pięść do oka, ale postanowiłam, że chociażby z czystego sentymentu warto sprawdzić, jak ten autor wypadł w czymś niemłodzieżowym i niezwiązanym z mitami. Idąc za ciosem, gdy tylko powieść znalazła się w moich łapkach, ochoczo wzięłam się za lekturę.
I wujek Rick jak zwykle mnie nie zawiódł.
I wujek Rick jak zwykle mnie nie zawiódł.


