8 / 10

080. „Rdza” Jakub Małecki

19:55

Rok temu Jakub Małecki totalnie zachwycił mnie swoimi „Śladami”. Zakochałam się w nich bez pamięci, zresztą do dzisiaj, gdy o nich pomyślę, czuję się nimi oczarowana. Zrobiły na mnie olbrzymie wrażenie i sprawiły, że nie mogłam doczekać się sięgnięcia po kolejną książkę tego autora.
Gdy tylko pojawiły się informacje o premierze „Rdzy”, nie mogłam przejść koło nich obojętnie. Byłam bardzo podekscytowana, a wszechobecne „ochy i achy” tylko mnie jeszcze bardziej nakręcały. Jednak kiedy dostałam ją już w swoje łapki postanowiłam najpierw ochłonąć przed lekturą. Bałam się, że pod wpływem tego wszystkiego rozczaruję się albo wręcz przeciwnie - nakręcona nie zauważę wad. Co za tym idzie za lekturę „Rdzy” zabrałam się z lekkim opóźnieniem względem całego czytelniczego świata.
Ale tak samo jak większość czytelników się nią zachwyciłam.

8 / 10

077. „Między niebem a Lou” Lorraine Fouchet

11:33

Książka „Między niebem a Lou” przyszła do mnie tak niespodziewanie, że w pierwszej chwili myślałam, iż nastąpiła jakaś pomyłka. Nigdy wcześniej o niej nie słyszałam, okładka była mi zupełnie obca, a nazwisko autorki pierwszy raz w życiu na oczy widziałam. Ba! Przecież poza Dumasem i „Małym Księciem” nie miałam w ogóle do czynienia z literaturą francuską... (A nie, przepraszam, był jeszcze Molier, ale niezbyt miło go wspominam). Ale żeby akcja rozgrywała się we współczesnej Francji? Dla mnie zupełna nowość. Książka-Enigma, a w końcu nic tak nie pociąga człowieka jak tajemnica, prawda?
Jednak mój zapał trochę osłabł, gdy przeczytałam opis. Wiecie, nie przepadam za takimi rodzinnymi opowieściami. Po tego typu książki sięgam naprawdę sporadycznie, od wielkiego dzwonu. Podobne pozycje na mojej półce mogę policzyć na palcach jednej ręki.
I tutaj  „Między niebem a Lou” zrobiło mi jeszcze większą niespodziankę.

5.5 / 10

061. „Historia pszczół” Maja Lunde

22:22

Pszczoły to jedne z najbardziej niedocenianych stworzeń na świecie. Ich zniknięcie, które jest całkiem realnym zagrożeniem, może naprawdę poważnie zaszkodzić całemu naszemu ekosystemowi. Cieszyłam się więc, że powstała książka, która przybliży troszkę ludziom ten problem i uzmysłowi chociażby książkoholikom jego wagę. I nadal się cieszę, że „Historia pszczół” powstała, ale bardzo serdecznie żałuję, że po nią sięgnęłam. W sumie mogłam się spodziewać, że jak wszystkim wkoło się ta powieść tak strasznie podoba, to ja się pewnie na niej zawiodę. W końcu już tyle razy się przejechałam, ale nie! Ja musiałam się przekonać na własnej skórze po raz kolejny, że skoro Internet coś poleca, to wcale nie oznacza, że to coś jest super...

9 / 10

058. „Ślady” Jakub Małecki

15:42

Od czasu do czasu w życiu każdego czytelnika przytrafia się lektura naprawdę wyjątkowa. Człowiek nie może się od niej oderwać, ledwo na chwilę ją odłoży, już do niej wraca. Fascynuje go i skłania do przemyśleń. Nawet po przeczytaniu ostatniej strony taka książka  pozostaje z nami, pozostawia nas w rozsypce, zagarnia nasze myśli i kieruje je na nowe twory. Taka lektura zostaje z czytelnikiem na dłużej i nawet, gdy już uda mu się sięgnąć po coś nowego to i tak ta jedna jedyna książka ciągle siedzi z tyłu jego głowy.
I tak mam właśnie ze „Śladami”. Z jednej strony, gdy wracam pamięcią do opowiadanych historii mam wrażenie, że nie było to nic aż tak niezwykłego, a z drugiej - że właśnie niezwykłe było w nich wszystko. Wiem, że pewnie brzmi to strasznie melodramatycznie, ale ciężko jest mi ubrać to w jakieś bardziej prozaiczne słowa. Mówiąc najprostszymi słowami ten zbiór opowiadań to cudo, kolekcja literackich perełek, które są zwyczajnie niesamowite. 

7 / 10

054. „Więzień nieba” Carlos Ruiz Zafon

12:03

Carlos Ruiz Zafon to jeden z tych pisarzy, o których słyszał KAŻDY. Nie ważne, czy jesteś ultraksiążkoholikiem, czy czytasz jedną powieść rocznie - na pewno gdzieś kiedyś mignęło Ci jego nazwisko. A jeśli siedzisz już trochę w książkowej blogosferze, to na pewno natknąłeś się na niejedną recenzję „Cmentarza Zapomnianych Książek”.
I jak zwykle bardzo chciałabym móc się wyłamać z kręgu powszechnego uwielbienia (tak, trochę przesadzam) tejże serii... Ale zwyczajnie nie mogę. Po lekturze „Cienia wiatru” oraz „Gry anioła” byłam po prostu zakochana w XX-wiecznej Barcelonie z opowieści Zafona oraz w cudownym klimacie tychże książek. Chciałam od razu wziąć się za następny tom, ale niestety nie miałam go pod ręką, a kiedy już „Więzień nieba” trafił na moją półeczkę, postanowiłam wstrzymać się trochę z jego lekturą. Zwyczajnie nie miałam w tamtej chwili na niego ochoty.
W końcu wyszło tak, że "ochota" naszła mnie dopiero teraz, czyli rok po lekturze poprzednich tomów. Niestety, pan Zafon tym razem nie usatysfakcjonował mnie w stu procentach...
!RECENZJA NIE ZAWIERA SPOILERÓW DOT. POPRZEDNICH CZĘŚCI CYKLU!

7 / 10

046. Lucynka, Macoszka i ja - Martin Reiner

08:42

Sięgając po Lucynkę, Macoszkę i mnie robiłam jeden wielki krok w nieznane. Nie miałam bladego pojęcia, czego mogłabym się spodziewać po tym tytule. Mało tego - powieść Reinera była też moim pierwszym spotkaniem z literaturą czeską. Nigdy wcześniej nie miałam chociażby najmniejszej styczności z książkami napisanymi przez naszych południowych sąsiadów.
I muszę przyznać, że po lekturze tejże powieści zdecydowanie bardziej przychylnym okiem będę patrzeć na czeskie książki.

9 / 10

035. Złodziejka książek - Markus Zusak

15:43

Złodziejka książek chodziła za mną już od dawna. Na każdym kroku widziałam same zachwyty nad nią i od niedawna zaczęłam odnosić wrażenie, że jestem ostatnim człowiekiem na Ziemi, który tej powieści jeszcze nie przeczytał. A ja jednak wciąż uparcie broniłam się przed jej lekturą. Po prostu czekałam na moment, w którym stwierdzę, że już czas tę książkę przeczytać. Kiedy coś mnie tknie, mój wzrok padnie akurat na tę powieść i stwierdzę, że czas przenieść się w czasy Trzeciej Rzeszy. Bo nie miałam żadnych wątpliwości co do tego, że ta powieść będzie dobra. Wiedziałam to.
I co tu przeciągać w nieskończoność. Ten moment wreszcie nadszedł, a ja dałam się zafascynować historii Liesel Meminger.

10 / 10

001. "Światło którego nie widać" - Anthony Doerr

17:50

Jedna z najbardziej wyczekiwanych premier tego roku. Nagrodzona nagrodą Pulitzera. Wychwalana pod niebiosa zarówno w Polsce jak i zagranicą.
Tak bardzo chciałabym napisać, że ta książka na to nie zasługuje, że to przesada. Że wcale nie jest taka rewelacyjna.
Niestety, nie mogę.