068. „Wotum nieufności” Remigiusz Mróz

Remigiusz Mróz to zdecydowanie jeden z najpopularniejszych polskich pisarzy ostatnich lat. Zgromadził już całkiem pokaźne grono fanów, których zresztą z każdą kolejną książką przybywa. Tym razem Mróz postanowił poruszyć temat polityki, a jego najnowsza powieść była reklamowana jako polskie House of Cards.
Muszę przyznać, ze strasznie ucieszyłam się, że właśnie ten pan wziął się za ten temat. Polityką interesuje się raczej średnio, chociaż śledzę ją na bieżąco, ale pomysł na fabułę najnowszej powieści Mroza naprawdę mnie zaciekawił. I co prawda miałam kilka wątpliwości, ale bez zbędnego ociągania wzięłam się za lekturę.
I muszę przyznać, że autor naprawdę stanął na wysokości zadania.

Wesołego Alleluja!

Dobrý den moi kochani!
Alleluja! Jezus zmartwychwstał! 
Z tej okazji życzę Wam wszystkim z całego serducha pogodnych Świąt Wielkanocnych, szczęśliwych chwil spędzonych z rodziną, smacznego jajka, mokrego Śmigusa Dyngusa oraz wszelkich dobrodziejstw, siły do pokonania wszelkich przeciwności i radości na każdy dzień!

.
.
.
.
A! I jeszcze, oczywiście bogatego zajączka ;)

Podsumowanie marca 2017

Salut moi drodzy!
Przepraszam Was za poślizg, ale marzec minął mi w tak zawrotnym tempie, że nie miałam czasu zająć się blogiem. Wiecie, nauczyciele ze wszystkich stron zarzucają nas powtórkami przed egzaminem, a do tego doszły jeszcze przygotowania do bierzmowania, kolejny konkurs historyczny oraz... moje urodziny. Zresztą przecież spodziewałam się i zapowiadałam, że tak będzie. Z tym, że nie spodziewałam się, że po tym miesiącu będę się czuła trochę jak wyżęta ścierka. Nie miałam nawet siły cieszyć się tymi pierwszymi ciepłymi dniami, które niedawno były.
Niemniej w końcu zasiadłam do komputera by zrobić podsumowanie tego masakrycznego miesiąca... I okazało się, że pod względem czytelniczym marzec był milion razy bardziej udany niż luty i styczeń.

067. „Margo” Tarryn Fisher


Do „Margo” Tarryn Fisher podchodziłam raczej sceptycznie. To nie jest do końca książka z mojej strefy czytelniczego komfortu, a autorkę do tej pory znałam jedynie z napisanego wraz z Colleen Hoover „Never never”, które całkiem mi się podobało, ale miało kilka dość poważnych grzeszków na sumieniu. „Margo”, jako mroczny thriller psychologiczny, nie do końca pasowała mi do autorki, było nie było, romansidła dla nastolatków. 
Niemniej, teraz, po lekturze, mam taki mętlik w głowie, że w zasadzie nawet jak i od czego zacząć tę recenzję. Nawet do końca nie wiem, co mam o tej książce sądzić, bo z jednej strony jestem nią totalnie zachwycona, a z drugiej chciałabym jak najszybciej wyrzucić tę powieść z pamięci...

Wiosenny TBR /// 2017

Privet moi drodzy!
Pierwszy dzień wiosny już za nami. Co prawda pogoda za oknem jeszcze zbyt wiosenna nie jest, ale za to pokazują się już krokusy, bazie i pojedyncze motylki. Tylko czekać aż w końcu zrobi się cieplej i będzie można wreszcie na stałe schować ciepłą kurtkę do szafy.
W związku z tym postanowiłam przedstawić Wam pozycje, które bardzo chciałabym przeczytać w ciągu najbliższych miesięcy. Oczywiście, plany jak zawsze są ambitne, ale tym razem jestem dobrej myśli. Wiem, rzecz jasna, że na egzaminie gimnazjalnym moja robota się nie kończy i w maju czeka mnie bój o jak najlepsze oceny na świadectwie, ale i tak mam wrażenie, że jak już będzie po 21 kwietnia, to najgorsze już minie.
Tak więc zapraszam Was na mój TBR na wiosnę 😊😀

066. „Silver. Trzecia księga snów” Kerstin Gier | bez spoilerów dotyczących poprzednich części


Pani Kerstin Gier chyba rzuciła na mnie swój urok. Jestem po uszy zakochana w jej książkach! Nie ma drugiej takiej autorki, której powieści połykałabym tak szybko, z taką przyjemnością i do tego mając podczas lektury takiego banana na twarzy. Wszelkie jej pozycje są dla mnie czystą rozrywką, która pozwala na chwilę zapomnieć o otaczającym mnie świecie i w stu procentach zagłębić się w opowiadanej historii.
Właśnie dlatego tak niecierpliwie wyczekiwałam na premierę finału trylogii opowiadającej o przygodach Liv Silver i jej znajomych. Wręcz umierałam z ciekawości, w jaki sposób autorka zakończy tę serie! Z drugiej strony troszkę obawiałam się, że tak jak według mnie w Trylogii czasu tej autorki, ostatni tom będzie słabszy niż te poprzednie. No i coś w tym niestety jest, że ostatnie tomy nie są specjalnością pani Gier.... 

Projekt ustawy o jednolitej cenie książki, czyli jak zniechęcić do czytania | Plototeka

Salut moi drodzy!
Normalnie nie poruszam w internecie żadnych tematów związanych z polityką, ale tym razem nie jestem w stanie się powstrzymać. Zwłaszcza, że ta ustawa najbardziej uderza w nas - nałogowych czytelników, którzy lubią móc postawić swój egzemplarz danej pozycji na półce. I naprawdę nie poruszałabym tematu, gdyby ta ustawa naprawdę miałaby w jakiś sposób chronić dobro jakim jest literatura. 
Niemniej coś mi mówi, że twórcom tej regulacji bynajmniej nie przyświecały tak szczytne cele.

065. „Gdy słońce było bogiem” Zenon Kosidowski

Jeżeli od pewnego czasu śledzicie mojego bloga, z pewnością wiecie, że moją drugą największą pasją po książkach jest historia. Uwierzcie mi, jest to chyba jedyny przedmiot, którego nauka po prostu przynosi mi samą frajdę. Jednak czy kiedyś się zastanawialiście, skąd nasza wiedza na temat minionych dziejów pochodzi?... Oczywiście, jeżeli chodzi o ostatnie stulecia możemy opierać się na kronikach, dokumentach i innych źródłach pisanych. Ale co gdy spoglądamy nie kilkaset lat wstecz, ale kilka tysięcy? No cóż, wtedy jesteśmy zdani na odkrycia pochodzące ze znalezisk archeologicznych. 
Książka Zenona Kosidowskiego „Gdy słońce było bogiem” wydana po raz pierwszy w 1956 roku opowiada właśnie o dziejach archeologii oraz zapomnianych cywilizacjach. I może nie brzmi to zbyt zachęcająco, ale uwierzcie mi, że pozycja ta jest naprawdę godna uwagi.