Myślę, że każdy z nas, książkoholików, ma jakąś książkę, która szczególnie zagnieździła się w jego sercu. Powieść, która coś w nim zmieniła, sprawiła, że zaczął inaczej patrzeć na różne sprawy.
Dla mnie taką książką są Kamienie na szaniec.
Wiem - lektura szkolna. Ble, fuj i tak dalej... Jednak to nie jest nudnawa, starodawna powieść, w której ledwo wiadomo o co chodzi, a znaczenia co drugiego słowa trzeba szukać u "wujka" Google. A skusiłabym się nawet o stwierdzenie, że mimo upływu lat, Kamienie na szaniec są nadal równie ważne jak wtedy kiedy Kamiński je pisał, a może nawet ważniejsze.
Bo to nie jest zwykła książka. To przechowalnia najważniejszych dla nas, Polaków, wartości, lekcja patriotyzmu oraz służby do samego końca. Poza tym stanowi ona łącznik między nami, a pokoleniem, które musiało za naszą Ojczyznę walczyć. Pójdę dalej - śmiem twierdzić, że jest ona dla nas czymś takim jak dla naszych pradziadków był Pan Tadeusz, albo Krzyżacy.
I na pewno nie każdy podziela moją opinię, jednak mam ogromną potrzebę opowiedzenia Wam czegoś o tej książce. Ostrzegam lojalnie, że notka może być dość chaotyczna i będzie zawierać sporo moich "rozkmin" luźno bazujących na tejże powieść ;)
A więc:
Posłuchajcie opowiadania o Alku, Rudym, Zośce i kilku innych cudownych ludziach, o niezapomnianych czasach 1939-1943 roku, o czasach bohaterstwa i grozy.
Posłuchajcie opowiadania o ludziach, którzy w tych niesamowitych latach potrafili żyć pełnią życia, których czyny i rozmach wycisnęły piętno na stolicy oraz rozeszły się echem po kraju, którzy w życie wcielić potrafili dwa wspaniałe ideały: BRATERSTWO I SŁUŻBĘ.

