7.5 / 10

060. „November 9” Colleen Hoover

21:03

Colleen Hoover do niedawna wzbudzała we mnie dość pejoratywne uczucia. Omijałam jej książki szerokim łukiem, nie chciałam w ogóle słyszeć o ich lekturze i miałam do tego dość solidne podstawy. Od zawsze nienawidziłam wszelkich typowo romantyczno-obyczajowych historii. Naprawdę, wolałabym już po raz wtóry czytać „Krzyżaków” niż sięgnąć po jakieś romansidło (chyba, że historyczne). Do tego naprawdę próbowałam się do tej autorki przekonać. Zaczęłam czytać zarówno „Hopeless” jak i „Maybe someday”, ale niestety w obu przypadkach po przebrnięciu przez kilka pierwszych rozdziałów miałam dość.
Ostatnio jednak coś się zmieniło. Może to kwestia nawału szkolnej roboty w ciągu ostatnich miesięcy, a może po prostu dojrzałam do tego typu historii, ale zaczęłam się po mału do tego typu powieści coraz bardziej przekonywać. Natomiast po lekturze „Never never” postanowiłam dać Colleen Hoover kolejną szansę i zapoznać się z jej "solowymi" książkami. Nie miałam jednak ochoty sięgać po poprzednie książki tej autorki. Po prostu ich fabuły w żaden sposób mnie nie intrygowały. Zupełnie inaczej miała się sprawa z „November 9”. Od razu mnie ona zaintrygowała, więc jak tylko pojawiła się ona w księgarniach szybciutko ją kupiłam i niedługo później wzięłam się do lektury. I co tu dużo mówić. Połknęłam tę książkę w praktycznie dwa dni i dałam się totalnie tą historią zauroczyć.

7 / 10

011. "Królowie Przeklęci" Maurice Druon

19:20

Królewny w przepięknych sukniach, sprawiedliwi królowie, honorowi rycerze, cnotliwi księża, zamki, turnieje, walki na miecze... Każdy kto choć trochę uważał na lekcjach historii wie, że średniowiecze raczej tak nie wyglądało. No cóż, było zdecydowanie bardziej krwawe niż na filmach Disney'a, a walki o władze potrafiły ciągnąć się w nieskończoność.
Zawsze byłam zdania, że rzeczywistość często okazuje się dużo lepsza od fikcji. Właśnie dlatego tak bardzo uwielbiam historię (tak, tak jestem typowym historycznym geekiem). Ale muszę przyznać, że losy Francji nigdy specjalnie mnie nie interesowały - najchętniej poznawałam naszą rodzimą historię. Jednak, kiedy zobaczyłam nowe wydania Królów przeklętych, stwierdziłam, że muszę dostać je w swoje łapki i przeczytać całą sagę jak najszybciej. Co z tego wynikło?