015. "Porwana pieśniarka" Danielle L. Jensen

Już od dawna nie mogłam doczekać się sięgnięcia po Porwaną pieśniarkę. Naprawdę, słowo harcerza! (Nie, nie jestem harcerką. Ale chciałabym być!). Ta przewspaniała okładka przyciągała mnie jak magnes. A po obejrzeniu baaardzo pozytywnej recenzji tejże książki na kanale Anity z Book Reviews By Anita, nawet nie brałam pod uwagę możliwości, że się zawiodę. No bo jak! Jak to mogłoby być możliwe?... A więc radośnie, z ogromnym entuzjazmem, ale też niezbyt wybujałymi oczekiwaniami, zabrałam się do lektury.
I co tu dużo mówić. A jednak się zawiodłam.

Piękno można stworzyć, a wiedzę zdobyć, ale talentu nie da się ani kupić, ani nauczyć. A ty masz talent, moja droga. Kiedy staniesz na scenie i zaśpiewasz, pokocha cię cały świat.

Pięć stuleci. Wyobrażacie sobie spędzić tyle lat pod ziemią, w sercu góry? Właśnie tego doświadczyły trolle, których miasto Trollus zostało pogrzebane pod gruzami Samotnej Góry. Sami jego mieszkańcy zostali obłożeni klątwą przez pewną ludzką czarownice - tak długo jak ona żyje żaden z nich nie może opuścić swojego więzienia. Jednak po tylu latach pojawia się iskierka nadziei w postaci przepowiedni mówiącej, że związek księcia trolli i ludzkiej dziewczyny z płomiennorudymi i niebieskimi oczami uwolni ich od uroku.
Cecile de Troyes właśnie ma wkroczyć w wielki świat i rozpocząć karierę śpiewaczki pod skrzydłami swej matki. Niestety, zostaje porwana i sprzedana trollom. A, że idealnie pasuje do opisu dziewczyny z przepowiedni, zostaje złączona z księciem Tristanem i wepchnięta w świat magii i bezwzględnej polityki. Jak się wkrótce okazuje może okazać się nie tylko ostatnią nadzieją na zrzucenie klątwy, ale też na poprawę losu mieszańców - trolli z domieszką ludzkiej krwi, traktowanych jak niewolników.

Oczy niebieskie i włosów płomienie,/ Kluczem, co spełni twe pragnienie. / Anioła głos, lecz wola ze stali / Czarownicę złą powali. / Śmierć, co wiąże, więź, co złamie, / Słońce, księżyc w nasze imię. / Książę nocy z córką dnia złączony / Czarownicy będą zgonem. / Godzina, gdy pierwsze tchnienie wydali, / Ostatnia dla czarownicy nastanie wśród żali. / Złącz tych dwoje z wiersza zgodnie / A przekleństwa ujrzysz koniec.

Nawet nie wiem od czego zacząć. Serio, ręce opadają, żyć i czytać się odechciewa. Od dawna ludzie w moim otoczeniu nie musieli wysłuchiwać tyle razy stwierdzenia, że zaraz wywalę jakąś książkę przez okno, albo utopię ją w Wiśle. Mało tego, non stop miałam deja vu związane z Rywalkami Kiery Cass. Nie wiem czemu, nie pytajcie.
Ogólnie pomysł był dobry. Ba, powiedziałabym nawet, że świetny. Trolle, szklane ogrody, dyskryminacja mieszańców i dziewczyna wciągnięta w ten bezkompromisowy świat... Wreszcie coś innego niż wilkołaki&wampiry. Eh, mogło być tak wspaniale! 

Jednak nie jestem w stanie przeboleć głównej bohaterki i jednocześnie narratorki całej powieści. Drugiej tak wkurzającej postaci ze świecą szukać. Całość jej przemyśleń oraz fabuły można by było podzielić na trzy części: pierwszą pod tytułem "Muszą stąd uciekać!", drugą małą, przejściową "Co ja mam teraz robić?", i trzecią "Chcę tu zostać! Koniec, kropka, amen!". Moim skromnym zdaniem, gdyby Porwana pieśniarka została napisana w trzeciej osobie i jakby usunąć z  niej wszystkie przemyślenia Cecile, to powieść naprawdę wiele by zyskała, a na pewno nic by nie straciła.

No dobra, okej. Jedna irytująca bohaterka gniota nie czyni. Nawet, gdy to ona nam daną historię opowiada. A więc co z innymi postaciami. Sęk, w tym, że wszyscy byli po prostu przerysowani. Tristan, w którym chyba powinnam była się w teorii zakochać, był dla mnie tylko odrobinkę mniej wkurzający od Cecile. Chociaż muszę przyznać, że dzięki pewnym wątkom zyskał sobie, jako przywódca, mój szacunek. Niestety wszystko dokumentnie rozwalił na koniec. Bo to co on zrobił na finiszu powieści sprawiło, że znienawidziłam go z całego serca. Z miłą chęcią bym się nad tym jeszcze trochę porozpływała, jednak obawiam się, że mogłabym Wam coś przypadkowo zaspoilerować, a zarówno ja jak i Wy chyba wolelibyśmy tego uniknąć.
Jednak są dwie postacie, które polubiłam i dzięki którym przebrnęłam przez całą Porwaną pieśniarkę. Mówię tutaj o Marcu i Szpicu. Nie umiem powiedzieć co dokładnie sprawiło, że tak bardzo ich polubiłam, ale książkę czytałam dla tych krótkich wzmianek o nich. Niestety, nie mogę za dużo o nich opowiedzieć, bo znowu spoilery, no więc jedźmy dalej z tym koksem.

Kolejnym aspektem, który sprawił, że wolałabym już więcej do Pieśniarki nie wracać jest sam język, którym posługuje się autorka. Nawet nie umiem tego wyjaśnić. Po prostu czasem mam tak, że mój umysł po prostu zanurza się w powieści jak nóż w maśle, a kiedy indziej mam wrażenie jakbym próbowała scyzorykiem jeść zupę. Tak było i tym razem. Męczyłam się niemiłosiernie, a moja wyobraźnia odmawiała współpracy. Nie wiem, może to kwestia tłumaczenia, ale to nie zmienia faktu, że cierpiałam bardziej niż Piekarski na mękach.

- Dlaczego? – Uderzyłam pięściami w stół. – Dlaczego nie możesz mi uwierzyć? Dlaczego mi nie ufasz?
-Ponieważ jesteś człowiekiem, Cécile. Możesz okłamać nawet samą siebie.

Bardzo długo wahałam się między oceną 5/10, a 6/10. W końcu stanęło na naciąganym 6/10, co Porwana pieśniarka zawdzięcza jedynie Marcowi, Szpicowi i mojej umiarkowanej chęci sięgnięcia po ciąg dalszy. Jednak muszę przyznać, że dwa, trzy razy się porządnie zastanowię zanim przeczytam Ukrytą łowczynię. Książki ogólnie nie polecam. Jest to zwykła, już trochę nudnawa, osadzona w realiach fantastyczno-średniowiecznych młodzieżówka z irytującą narratorką. Na szczęście autorka nie wpakowała tam jeszcze trójkąta miłosnego, bo mój egzemplarz zdecydowanie nauczyłby się latać.
Książki nie polecam, ale dam małą radę tym, którzy są zdeterminowani by się z nią zapoznać - nie czytajcie opisu z tyłu dalej niż do połowy, bo dalej to już spoiler, goni spoiler.

|| OCEN: 5/10 | TŁUMACZENIE: ANNA STUDNIAREK | TYTUŁ ORYGINAŁU: STOLEN SONGBIRD | DATA WYDANIA: 13 STYCZNIA 2016 | LICZBA STRON: 432 | WYDAWNICTWO GALERIA KSIĄŻKI ||

KSIĄŻKA PRZECZYTANA W RAMACH:

WYZWANIA KLUCZNIK 2016 ORGANIZOWANEGO PRZEZ RECENZJE AMI
KLUCZNIK: CZYTANA W ŁÓŻKU
KLUCZNIK: TRAFNY WYBÓR

WYZWANIA CZYTAM OPASŁE TOMISKA ORGANIZOWANEGO PRZEZ RECENZJE AMI


WYZWANIA CZYTAM YOUNG ADULT ORGANIZOWANEGO PRZEZ PIŻAMĘ W KOTY

 WYZWANIA CZYTAM FANTASTYKĘ ORGANIZOWANEGO PRZEZ MAGICZNY ŚWIAT KSIĄŻEK

11 komentarzy:

  1. Jakoś kiedyś był szał na tą książkę, ale ja nie jestem zainteresowana, choć fabuła wydaje się być ciekawa. Nie mówię tak, ale nie mówię nie. Może kiedyś.

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem w trakcie czytania tej książki i jak na razie jestem zachwycona.
    Pozdrawiam
    http://monicas-reviews.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. No niestety, ja też nie raz się zawiodłam na wielce rekomandowanych w blogosferze i na booktubie książkach. Zdarza się, trudno, trzeba iść dlaej. Ale przynajmniej mnie ustrzegłaś przed przeczytaniem tej pozycji ;)
    Paulinka z
    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Tyle dobrego już słyszałam o tej książce, że twoje recenzja mnie trochę zaskoczyła. Cieszę się jednak, że każdy ma inne odczucia. Ja mimo wszystko mam zamiar po nią sięgnąć. Uwielbiam takie historie! Nie znoszę gdy bohaterka jest irytująca, zwłaszcza w tedy gdy to z jej perspektywy poznajemy historie. Jestem ciekawa jak ja odbiorę tą książkę.
    Pozdrawiam,
    swiat-pelen-liter.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam w planach tę książkę, jednak nie wiem kiedy po nią sięgnę. Zaintrygował mnie opis i niektóre recenzje. Liczę na to, że mi się spodoba, bo wydaje się być w moich klimatach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Niedawno wygrałam ją w konkursie, więc czeka sobie spokojnie na półce. Muszę przyznać, że na początku trochę odstraszała mnie tematyka, ale postanowiłam zaryzykować i przeczytać. Jestem bardzo jej ciekawa, bo zbiera przyzwoite opinie ;)
    Pozdrawiam.
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam, że to pierwsza taka opinia, jaką widzę o tej książce. Do tej pory czytałam tylko same dobre rzeczy na jej temat, a jednak okazuje się, że ma jakieś minusy. Mimo wszystko, dam jej szansę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. No tak jeśli w tej książce występują trolle a wśród nich nie ma żadnego o imieniu Shrek
    to raczej nie ma szans żebym kiedykolwiek ją przeczytał.

    OdpowiedzUsuń
  9. Twoja recenzja jest pierwszą, która nie jest pozytywna jaką czytam. Do tej pory spotykałam się z samymi ochami i achami nad tą powieścią. Po Twojej recenzji zastanowię się dwa razy zanim sięgnę po tą książkę. ;)
    Buziaki. :**

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojej, przykro mi to słyszeć :( Mnie ta książka tak zachwyciła, że od razu wysłałam do wydawnictwa maila zapytanie o kolejne tomy, kiedy się pojawią. Polubiłam Cecile, no i język mi nie przeszkadzał. Mam zupełnie inne odczucia od Ciebie. Jak to się mówi - gusta i guściki :) Co do języka - może po prostu tłumaczenie jest skopane. Często słyszę opinie, że młodzieżówki w oryginale czyta się zdecydowanie lepiej niż w polskim tłumaczeniu. A przynajmniej tak podobno jest z Darami Anioła, których nie czytałam, więc się nie wypowiem :D I wybacz, że komentuję tak totalnie anonimowo, ale jestem totalnym ułomem i nie wiem, jak się zalogować, żeby skomentować ten wpis jako ja, czyli Anita hehe :D Zostawiam to bez komentarza :D Nie mogę doczekać się lektury i papland o kolejnych tomach :))) Pozdrawiam!!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Can you please delete the image of coffee cup w/heart and stack of books by RECENZJE AMI It is copyrighted and was stolen from Caffeinated Book Reviewer. Thank you :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.