001. "Światło którego nie widać" - Anthony Doerr

Jedna z najbardziej wyczekiwanych premier tego roku. Nagrodzona nagrodą Pulitzera. Wychwalana pod niebiosa zarówno w Polsce jak i zagranicą.
Tak bardzo chciałabym napisać, że ta książka na to nie zasługuje, że to przesada. Że wcale nie jest taka rewelacyjna.
Niestety, nie mogę.
Marie-Laure mieszka w Saint-Malo już dwa tygodnie. Zaczyna czuć, że jej życie, podobnie jak 20 000 mil podmorskiej żeglugi zostało przerwane w połowie. W pierwszym tomie ojciec Marie-Laure mieszkał w Paryżu i chodził do pracy, a teraz zaczął się tom drugi, w którym dziwnymi, wąskimi uliczkami jeżdżą niemieckie motocykle, stryj zaś znika we własnym domu.

Akcja powieści toczy się tuż przed i podczas II wojny światowej. Poznajemy losy różnych bohaterów, których los sprowadził do Saint-Malo - małego miasteczka na wybrzeżu Bretanii. 
Marie-Laure LeBlanc straciła wzrok mając sześć lat. Jej ojciec, zaufany pracownik paryskiego muzeum, konstruuje dla niej makietę najbliższej okolicy, aby mogła się  nauczyć topografii miasta. Jednak, gdy w 1940 roku Paryż zostaje zaatakowany, oboje muszą uciekać ze swojego domu. Trafiają do domu Etiennego - stryjecznego dziadka Marie-Laure mieszkającego w Saint-Malo.
Jednocześnie śledzimy też losy Wernera Pfenninga - niemieckiego chłopca, wcielonego do Wehrmachtu, wychowywanego w domu dziecka w Zollverein, który od najmłodszych lat interesuje się radiostacjami.
- Jak się nazywasz, kadecie?
- Pfennig, panie doktorze.
- Co jeszcze umiesz z tego zbudować?
Werner spogląda na części leżące na stole.
- Dzwonek do drzwi, panie doktorze? Telegraf? Omomierz?
Pozostali chłopcy wyciągają szyje. [...]
- Zbuduje je wszystkie - mówi [doktor Hauptmann].
Sama kompozycja powieści jest prawdziwym majstersztykiem. Akcję obserwujemy jednocześnie z perspektywy paru postaci. Ciągle przenosimy się w czasie, aby lepiej zrozumieć działania bohaterów i ich skutki. W dodatku mamy do czynienia z narracją w czasie teraźniejszym - dzięki temu, mimo że od wojny upłynęło już ponad 70 lat, mamy wrażenie jakby ta historia toczyła się tuż obok. Jakbyśmy sami brali w niej udział.
Autor w niesamowity, przejmujący sposób opisuje wojenną rzeczywistość obu państw - zarówno Francji jak i Niemiec - oraz emocje targające bohaterami. Za każdym razem, gdy czytałam fragmenty osadzone w realiach III Rzeszy włosy stawały mi dęba ze względu na bezmiar okrucieństwa i głupoty. Za każdym razem gdy znajdowałam się wraz z postaciami w okupowanej Francji czułam podziw dla mieszkańców tego kraju, którzy w drobnych gestach takich jak zmienianie znaków drogowych, pokazywali, że Niemcy nie są u nich mile widziani. 
Książka nie jest prostą i przyjemną lekturą do odstresowania się. Ona wymaga od nas byśmy analizowali ją, zastanawiali się nad motywacją bohaterów. Powieść jest przesycona tyloma elementami, że nie wiadomo na czym skupić uwagę.
Tej książki nie można, ot tak, sobie przeczytać. Nią trzeba się delektować. 

"Światło którego nie widać" jest naprawdę niesamowitą powieścią. Widać ten czas, który autor poświęcił na dopracowywanie każdego szczegółu w książce. Sam sposób, w który przenosi nas do tamtego okresu - brutalny i realistyczny - sprawia, że nie możliwym jest przejść obok tej historii w sposób obojętny. Zżywamy się z bohaterami. Cierpimy z nimi. Przeżywamy to samo co oni.
Jest to zdecydowanie najlepsza książka przeczytana przeze mnie w tym roku.
OCENA
10 / 10

14 komentarzy:

  1. "Światło, którego nie widać" podbiło także moje serce, historia jest niesamowita, przejmującą i pokazuje świat w sposób, w który wielu z nas na niego nie patrzy :) Super recenzja!

    ksiazkowy-termit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam ją, na prawdę. Zgadzam się we wszystkim, co napisałaś :D
    Życzę sukcesów na nowym blogu i wytrwałości, by nie było to tylko na chwilę! ^^

    Pozdrawiam,
    Księgarz Cmentarny

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo nie umiałam się doczekać premiery tej książki, a teraz jakoś tak leży na mojej półce i nie umiem się za nią zabrać... Ale widzę, że powinnam i z pewnością zrobię to w najbliższym czasie! :)

    Na pewno pozostanę z Tobą na dłużej, zapraszam też do siebie (choć sama dopiero zaczynam) :)
    Z perspektywy czytelnika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie będziesz żałować przeczytania tej książki ;)
      I dziękuję :*

      Usuń
  4. Świetna recenzja, świetny blog - lecę obserwować!
    Książkę mam w planach, bo jest w bibliotece, a te wszystkie pozytywne recenzje tylko nastawiają mnie do niej jak do prawdziwego majstersztyku. Czuję, że zapisałabym ją w gronie ulubionych :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Do tej pory nie spotkałam się z żadną negatywną recenzją tej książki - Ba!, wszyscy wychwalają ją niemal pod niebiosa. Ja na razie podchodzę do niej ostrożnie, ale zdecydowanie muszę ją przeczytać.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  6. Po mimo świetnych recenzji tej książki, nie mam najmniejszej ochoty na jej przeczytanie. To chyba nie moje klimaty. :(
    Buziaki :*
    http://in-the-book-word.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć! Wpadłam tutaj przez przypadek, ale zostaję i obserwuję :)
    Z książką spotkałam się w jednej z księgarni, fabuła od razu mnie zauroczyła i mam nadzieję, że kiedyś ją przeczytam ;)

    Co do recenzji, naprawdę ciekawa :)
    countrywithbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Od pewnego czasu bardzo mam ochotę na tę książkę, muszę ją w końcu przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie dzisiaj kupiłam tę powieść. Miałam na nią chrapkę już od dawna (od chwili kiedy przeczytałam jej fragmenty po angielsku). Będąc dzisiaj w kiosku, dowiedziałam się, że mam nazbierane trochę pieniędzy z punktów payback, więc nie było "zmiłuj" ;) i musiałam ją kupić. :D Czeka teraz w kolejce na przeczytanie.

    Przypadkiem na Ciebie trafiłam i się tu raczej rozgoszczę. Obserwuję i zapraszam do siebie.

    Literacki Świat JoKo

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurcze aż głupio, że jeszcze po nią nie sięgnęłam pomimo, że leży na półce. Koniecznie muszę nadrobić w wolnym czasie :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.