051. Silver. Druga księga snów - Kerstin Gier

Czy istnieje ktoś jeszcze na tym ziemskim padole, kto nie słyszałby o najnowszej serii autorki Trylogii czasu, w której to sny wiodą prym?... Jeżeli tak, to ja nie wiem, gdzie on błądzi w tych "internetach", ale chyba od dawna nie zaglądał do książkowej części blogosfery. Od kilku miesięcy praktycznie ze wszystkich stron atakują nas pozytywne opinie dotyczące serii o przygodach Liv Silver. A ja dziś chciałabym Was zaprosić właśnie na recenzję drugiego tomu Trylogii snów. Jednakże zanim wyruszymy na powrót do krainy snów najpierw upewnijcie się, że siedzicie wygodnie, a Wasza wyobraźnie nie szwankuje i w razie potrzeby w okamgnieniu możecie stać się jaguarem czy podmuchem wiatru. Ważka też może być. Nie zapomnijcie tylko o przedmiocie, należącym do osoby, do której snu chcecie się dostać. Bez niego nie przejdziecie przez jej drzwi...

„ Kto wierzy w sny, przesypia życie. ”

Po wydarzeniach sprzed kilku miesięcy, życie Liv toczy się w miarę normalnym tempem. To znaczy nadal może bez problemów odwiedzać w czasie snu dziwny korytarz z mnóstwem drzwi, prowadzących do snów innych ludzi, ale przynajmniej ma kochanego chłopaka i normalny dom na stałe, co jest szczególnie ważne dla dziewczyny, które całe życie spędziła na walizkach... Niemniej, jak to zwykle bywa, w końcu fortuna musi się znowu odwrócić, a Liv ma kilka naprawdę poważnych problemów. Po pierwsze, szkolna plotkara Secrecy wie o pannie Silver zdecydowanie za dużo, a po drugie Henry zdaje się nie mówić jej wszystkiego i ma swoje tajemnice. A co najstraszniejsze, Liv jest niemalże pewna, że coś niebezpiecznego grasuje po korytarzach, prowadzących do ludzkich snów...

„ Jedyną poprawną i ogólnie przyjętą odpowiedzią było chyba "Ja też cię kocham", ale to jakoś nie mogło mi przejść przez gardło. Nie dlatego, że go nie kochałam, wręcz przeciwnie, lecz dlatego, że "Ja też cię kocham" nie miało takiej mocy jak spontaniczne "Kocham cię". ”


Głównym pytaniem, jakie stawia się przed sobą, pisząc recenzję drugiego tomu jakiejś serii, jest to, czy kontynuacja jest równie dobra jak jej poprzednik. W tym wypadku nie umiem tego jednoznacznie określić. Pod względem technicznym, fabularnym i każdym innym Druga księga snów nie ustępuje pierwszej, ale podobała mi się zdecydowanie mniej.
Czemu? Może dlatego, że tym razem cały świat snów nie był już czymś nowym, ciekawym, frapującym, a może dlatego demoniczny motyw z poprzedniego tomu teraz się urwał i nie został niczym zastąpiony. Trudno jednoznacznie stwierdzić, ale czegoś mi w tej książce zabrakło. Do tego pani Gier troszkę mnie zirytowała, wykorzystując podobny myk związany z wątkiem miłosnym, jak w Trylogii czasu. Jest co prawda nikła szansa, że chociaż zakończy się on inaczej, ale jakoś nie chce mi się w to wierzyć... Choć im dłużej się nad tym zastanawiam, tym więcej mam wątpliwości...
Do osób, które są już po lekturze: napiszcie, proszę, w komentarzach, jak Waszym zdaniem autorka wybrnie z tego ambarasu miłosnego. Pamiętajcie tylko, by ostrzegać przed spoilerami!

Niemniej, muszę przyznać, że powieść ta dała mi też sporo zwyczajnej radochy w trakcie czytania. Była lekka, wciągająca i niewymagająca, a zanim się człowiek obejrzał, już ją kończył. Jednocześnie ostrzegam wszystkich wybrednych czytelników, że to powieść skrajnie schematyczna, przejaskrawiona, która przywodzi trochę na myśl wszelkie filmy wyprodukowane przez Disney Channel. Wydaje się się jednak, że to właśnie w jej kiczowatości drzemie jej siła, dzięki której tak wielu czytelników dało się zauroczyć nowej serii pani Gier.

Druga księga snów to naprawdę świetna powieść młodzieżowa, która umiejętnie łączy tajemnice, fantastykę, nutkę grozy i trochę typowego romansidła. No, nie oszukujmy się. Wątek romantyczny zdecydowania przybiera tutaj na znaczeniu, choć na szczęście nie przesłania ważniejszych zdarzeń. Na szczęście Liv, mimo że musi swoje poprzeżywać w związku z pewnym kryzysem między nią a jej chłopakiem, nie staje się taką chodzącą sierotką Marysią, która pół dnia użala się na sobą i nie umie wziąć się w garść. A to szczególnie ważne w tej części, bo głównej bohaterce i jej rodzinie czyha ogromne niebezpieczeństwo, a panna Silver ponownie nie do końca wie, z czym ma do czynienia.

„ Jeśli nie ma zgody co do spraw zasadniczych, nie ma sensu snuć wspólnych planów. ”

Pani Kerstin Gier zdecydowanie nie zawiedzie swoich czytelników. Podobnie jak w przypadku pierwszego tomu, intrygująca okładka skrywa równie ciekawą treść, a przygody Liv Silver zapewnią Wam naprawdę świetnie spędzony wieczór. Powieść wręcz idealnie pasuje na obecną porę roku, która nieodłącznie wiąże się ze szkolnym kociokwikiem. Dzięki najnowszej trylogii pani Gier będziecie mogli rozerwać się po ciężkim tygodniu przepełnionym sprawdzianami, kartkówkami i innymi obowiązkami, a przy okazji zanurzyć się w naprawdę pasjonującym świecie, z którego nie będziecie chcieli się wydostać.

W   P I G U Ł C E
AUTOR: Kerstin Gier
TYTUŁ ORYGINAŁU: Silber. Das Zweite Buch der Traüme
TŁUMACZENIE: Anna Hofmann
DATA WYDANIA: 28 września 2016
LICZBA STRON: 408
WYDAWNICTWO Media Rodzina
CYKL: Silver - Księgi snów
OCENA: ★★★★★★★☆☆☆  7 / 10



KSIĄŻKA PRZECZYTANA W RAMACH:

TRYLOGIA CZASU 
„Silver. Pierwsza księga snów” |  „Silver. Druga księga snów”

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Media Rodzina!

6 komentarzy:

  1. Mam drugą część, ale jej nie zacznę czytać, dopóki nie zaopatrzę się w pierwszą część. I tak mi schodzi z tym już ponad dwa tygodnie... A jestem bardzo ciekawa historii Liv, bo czytałam już wiele pozytywnych recenzji na jej temat :D
    Pozdrawiam! Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety, jeszcze nie miałam do czynienia z tą serią i autorką, jednak sporo dobrego o niej słyszałam, a na mojej liście DO PRZECZYTANIA ciągle tkwi Pierwsza księga snów :)

    Pozdrawiam
    I feel only apathy

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja uwielbiam drugi tom. Miałam lekkiego kaca po tej części. Bardzo mnie wciągneła i podobała mi się bardziej niż pierwszy tom.
    Nie mogę się doczekać 3 części. :3
    Lost in books

    OdpowiedzUsuń
  4. Druga część mi podobała się chyba jeszcze bardziej od pierwszej :) Uwielbiam ten humor książek Kerstin Gier i jestem ogromnie ciekawa, jak wypadnie zakończenie tej trylogii.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tyle razy widziałam ją na półkach w różnych księgarniach i ani razu nie potrafiłam się nią zainteresować na dłużej! Jak wnioskuję po Twojej recenzji dużo straciłam. Jak szkoła da mi trochę odetchnąć to chętnie poszukam pierwszej części ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O tej serii słyszałam oczywiście, ale jeszcze nie zdecydowałam, czy ją przeczytam ;)

    Spojrzenie EM

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.