064. „Opowieści fantastyczne” Fiodor Dostojewski

Bardzo długo się zastanawiałam, czy mam Wam o tej książce małe co nie co napisać, czy nie. Głównie ze względu na to, że po prostu nie wiedziałam, co mogłabym zawrzeć w swojej opinii. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Dostojewskiego i do „Opowieści fantastycznych” podeszłam trochę na żywioł. Zaintrygowała mnie okładka w bibliotece, wychowawczyni poleciła, więc stwierdziłam, czemu nie?... W końcu historia, literatura i kultura rosyjska od zawsze mnie intrygowały, a nazwisko Dostojewski zna chyba każdy, kto miał choćby minimalną styczność z klasykami.
Wzięłam się więc raźno i ochoczo za czytanie. I co z tego wyszło?



„ Wszystkiemu się dziwić jest oczywiście głupotą, niczemu się zaś nie dziwić jest znacznie ładniej i nie wiadomo czemu uważa się to za dobry ton. Ale chyba w istocie tak nie jest. Moim zdaniem nie dziwić się niczemu jest znacznie głupiej, niż dziwić się wszystkiemu. No i, poza tym, niczemu się nie dziwić - to prawie to samo, co niczego nie szanować. Zresztą głupi człowiek w ogóle nie potrafi niczego szanować. ”


„Opowieści fantastyczne” to zbiór ośmiu opowiadań pióra wspomnianego wcześniej jednego z najwybitniejszych pisarzy rosyjskich Fiodora Dostojewskiego. Nie są to jednak historie „fantastyczne” w tym stylu, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. Nie spotkamy na ich kartach smoków, krasnoludków, czy elfów, czy czegokolwiek innego, do czego przyzwyczaiła nas obecna literatura. U Dostojewskiego owa fantastyka jest dużo subtelniejsza. W zasadzie autor po prostu ukazuje nam rzeczywistość oddaną w niezwykły sposób albo reprezentuje nam wydarzenia, odbiegające od normy.
Sama ta konwencja naprawdę mi się spodobała. Jest to naprawdę ciekawy sposób oddania otaczającego autora świata.

Co do stylu autora, to przyznaję, że na początku ciężko mi było się do niego przyzwyczaić. Kiedy jednak już przestawiłam się jakby na niego, czytanie stało się czystą przyjemnością. Wygląda to mniej więcej tak, jakby autor zapisywał dosłownie każdą myśl i każde wspomnienie, jakie przechodzi przez myśl postaci. Nieraz narrator przyznaje się, że sam nie jest czegoś pewien albo nie wie, czy daną historię wymyślił, czy jest ona prawdziwa. Do tego co chwilę są wtrącane jakieś poboczne myśli i wtrącenia. Dzięki temu całość wypada całkiem naturalnie.


„ Przede wszystkim: kochać innych jak siebie, to jest najważniejsze, i koniec, absolutnie nic więcej nie potrzeba: natychmiast będziemy wiedzieli, jak się urządzić. Właściwie to przecież tylko stara prawda, którą bilion razy powtarzano i czytano, a jednak się nie przyjęła! “Świadomość życia jest ponad życiem, znajomość praw szczęścia – ponad szczęściem” – z tym trzeba walczyć! I będę walczył. ”


W opowiadaniach autor miesza dojmujący realizm epoki, w której żył i tworzył, z ciągłym poczuciem odrealnienia. Cała fantastyka tego zbioru tkwi w formie, sposobie opowiadania, który jednym pewnie bardziej przypadnie do gustu, a inni zupełnie nie będą mogli się w tym odnaleźć. Ja osobiście stwierdzam, że będę musiała jeszcze do tej pozycji na pewno wrócić, bo mam wrażenie, że nie wyciągnęłam z niej tyle, ile mogłam, nie wyłapałam wszystkiego. Niemniej czuję się bardzo zaintrygowana  i już nie mogę się doczekać, by przeczytać coś jeszcze tego autora.

W ramach bonusu sprzedam Wam ciekawostkę na temat samego Dostojewskiego, którą możecie błysnąć na polskim. A mianowicie jeden z najwybitniejszych twórców literatury rosyjskiej pochodził z rodziny o polskich korzeniach. Mało tego, biegle mówił po polsku i cenił sobie Mickiewicza. Nigdy jednak nie przyznawał się do polskiego pochodzenia, a Polacy, pojawiający się na kartach jego powieści, na ogół byli przedstawiani w niezbyt pozytywnym świetle. Autor bowiem uważał przyjęcie przez Polaków katolicyzmu jako zdradę wobec Słowian jednoczonych przez religię prawosławną.
Dodatkowo napomknę, że bardzo epizodycznie, ale jednak, również na kartach „Opowieści fantastycznych” pojawia się nasz rodak.


„ Jestem marzyciel, mistyk i — wyznaję — Petersburg, sam nie wiem czemu, wydawał mi się zawsze jakąś tajemnicą. ”


„Opowieści fantastyczne” to zbiór różnorodnych opowiadań. Styl autora jest troszkę dziwny, ale przy tym jest w nim coś naprawdę ujmującego. Dostojewski przeplata w swoich historiach humor oraz smutek, a codzienne życie pokazuje w troszkę inny sposób. Szczególnie chwytające za serce jest opowiadanie „Chłopczyk na gwiazdce u Pana Jezusa”. Ciężko jest się przy nim nie wzruszyć i daje ono nam nijakie pojęcie o czasach, w jakich autor żył.
Myślę, że „Opowieści fantastyczne” to naprawdę ciekawa, ale i wymagająca lektura. Zdecydowanie polecam je wszystkim rozmiłowanym w klasykach i dających do myślenia książkach ;)


W   P I G U Ł C E
AUTOR: Fiodor Dostojewski
TYTUŁ ORYGINAŁU: Pietierburgskije snowidienija w stichach i prozie; Bobok; Malczik u Christa na jołkie; Mużyk Mariej; Stoletniaja; Krotkaja; Son smiesznogo czełowieka; Priłożenije: Kak opasno priedawat'sia czestolubiwym snam
WYBÓR I TŁUMACZENIE: Maria Leśniewska
DATA WYDANIA: 2003
LICZBA STRON: 190
WYDAWNICTWO Literackie
CYKL: -
OCENA: ★★★★★★★½☆☆  7,5 / 10




PRZECZYTANA W RAMACH:

Wyzwania Olimpiada Czytelniczka 2017 organizowanego przez Pośredniczkaa

Wyzwania Przeczytam tyle, ile mam wzrostu organizowanego przez Dżosefinn's Books

3 komentarze:

  1. Mam te opowiadania i kiedyś na pewno przeczytam. Dostojewskiego uwielbiam za "Zbrodnię i karę", więc pora wziąć się za coś innego z jego artystycznego dorobku. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za klasykami, ale chcę to zmienić i dla samej siebie przeczytać chociaż jeden każdego znanego autora. ;)
    Buziaki. ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię klasyki i rosyjską literaturę. Póki co, jeśli chodzi o Dostojewskiego, nie miałam styczności z niczym innym oprócz "Zbrodni i kary". Od dłuższego czasu mam chęć na "Opowieści fantastyczne" i chyba wreszcie w tym roku je przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.