045. Immunitet - Remigiusz Mróz [BEZ SPOILERÓW]

Nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego jak bardzo się stęskniłam za Chyłką i Zordonem! Odkąd skończyłam Rewizję po prostu siedziałam jak na szpilkach na kolejny tom, bo koniecznie musiałam się dowiedzieć, co się stanie z moim ulubionym duetem prawniczym. Chyba więc nikogo nie dziwi, że w dniu premiery Immunitetu od razu ruszyłam do najbliższej księgarni. Liczyłam na kolejną świetną, wciągającą lekturę, która pomoże mi oderwać się od szkolnych obowiązków i dostarczy mi niesamowitych emocji.
I oczywiście się nie zawiodłam.


„ Nie wgłębiaj się zbyt w umysł psychopaty, bo możesz już z niego nie wyjść. ”

Chyłka i Zordon ponownie łączą siły. Tym razem przychodzi im bronić starego znajomego Chyłki ze studiów, który jest też najmłodszym w historii sędzią zasiadającym w Trybunale Konstytucyjnym. Zostaje on oskarżony o zabójstwo zupełnie obcego dla niego człowieka, pochodzącego z zupełnie innego miasta i obracającego się w zupełnie innych kręgach. Szybko jednak wychodzi na jaw, że sędzia Sendal może nie być jednak tak nieskazitelny, jakim się wydaje...

„ - Szukam Joanny Chyłki.
- To dobrze pan trafił. Jama drapieżnika jest w tej chwili tu.- Kordian otworzył drzwi. - Tylko ostrożnie. Nie polecam podchodzić za blisko. ”

Uwierzcie mi - warto było czekać na tę powieść!
Muszę przyznać, że Chyłka oraz Oryński wracają w świetnej formie, a autor na szczęście na powrót skupił się na samej akcji, która w Immunitecie znów przyjmuje zawrotne tempo. Cieszę się, że tym razem pan Mróz nie wpakował do swojej powieści masy wątków obyczajowych, które nie specjalnie pasowały mi do jego twórczości.

Prawdę mówiąc, miałam pewne obawy dotyczące nawiązań do bieżącej sytuacji politycznej w Polsce, zwłaszcza że osobiście mam już troszkę powyżej spraw dotyczących TK, które były namiętnie wałkowane w kółko Macieju od dłuższego czasu. Dlatego też, pewną ulgę stanowił dla mnie fakt, że autor, mimo iż nawiązuje do tej sytuacji, skupia się właśnie na samej sprawie sędziego Sendala. Jednak poza nawiązaniami do polityki w Immunitecie znajdziemy też odwołania do wszelakiej popkultury od książkowych klasyków do filmów. Według mnie właśnie dzięki tym wzmiankom cała powieść nabiera pewnego realizmu - ma się wręcz wrażenie, że może naprawdę jakaś szurnięta prawniczka rozbija się swoją iks piątką po Warszawie i razem ze swoim ciapowatym aplikantem próbują wybronić jakiegoś człowieka.

Bardzo podobało mi się to jak Mróz odkrywał po malutku prawdziwą twarz, mogłoby się wydawać, nieskazitelnego sędziego. Pokazuje to nie od dzisiaj znaną prawdę. Pozory mylą. Z każdym nowo odkrytym faktem coraz mniej czujemy sympatii do oskarżonego i, tak jak prawnicy, szybko przestajemy mu ufać.A tak poza tym Sebastian Sendal był naprawdę strasznie irytującą postacią, choć zdaję sobie sprawę z tego, że to był zabieg celowy. Czytelnik miał znielubić tego gościa i muszę przyznać, że to wyszło Mrozowi perfekcyjnie.

A skoro jesteśmy już przy bohaterach... Podejrzewam, że powtarzam to przy każdej powieści Mroza, ale są zwyczajnie niesamowici. Szczególnie Chyłka, która jest bezbłędna. Ironiczna, zadziorna i złośliwa prawniczka, która zawsze musi stawiać na swoim. Jednakże w Immunitecie Joanna odsłania też swoją bardziej ludzką twarz. Zaczynamy dowiadywać się o niektórych wydarzeniach z jej przeszłości, poznajemy nowe informacje o niej... Ale to nie zmienia faktu, że Chyłka momentami zachowuje się jak pijany zając i robi wszystko, co jej się żywnie podoba. Ten typ tak ma i co zrobisz? Nic nie zrobisz.
A teraz czas na tego nieszczęsnego Kordiana Oryńskiego, przechrzczonego na Zordona.  Z jednej strony czuję do niego pewną sympatię (w końcu też ma swoje momenty), a z drugiej strasznie mnie on irytuje. Przede wszystkim zachowuje się jak taki piesek, który ładnie, elegancko drepcze koło właścicielki i nawet jak się przez chwilę wyrywa, to i tak po chwili grzecznie wraca do nogi. Najlepsze jest jednak to jak Zordon usiłuje „utrzymywać Chyłkę w ryzach”... Chyba nie muszę mówić, że poniósł fiasko na tej arenie.
Chemia między bohaterami w Immunitecie osiąga pewne apogeum. Jednakże muszę Wam się przyznać, że im dalej w las i im lepiej poznaję bohaterów tym mniej mi oni do siebie pasują. Zwyczajnie nie widzę Joanny i Kordiana razem... No ale cóż, zobaczymy jak się sprawy potoczą w dalszych tomach.
Jeżeli chodzi o postacie dalszoplanowe, jak zwykle są świetnie wykreowane. Największym plusem praktycznie wszystkich bohaterów pana Mroza jest to, że nie da się pozostać w stosunku do nich obojętnych. Albo się je lubi, albo się ich nienawidzi. Dodatkowym ich plus jest fakt, że są one strasznie niejednoznaczne i bardzo tajemnicze . Praktycznie każda postać ma swoje tajemnice, które w trakcie czytania wychodzą na wierzch.

Niemniej tym razem zakończenie troszkę mnie rozczarowało. To znaczy też było rozbrajające, zaskakujące i rozpierniczające, ale na zupełnie innej płaszczyźnie. A przy tym jest jakby żywcem wyciągnięte z jakiejś brazylijskiej telenoweli. Co nie zmienia faktu, że po jego przeczytaniu mam ogromną ochotę na kolejny tom.

„ Od Chyłki do zmyłki niedaleko. Nazwisko zobowiązuje. ”

Podsumowując, Immunitet trzyma poziom. Fani Chyłki&Oryńskiego na pewno się na nim nie zawiodą. A zakończenie jest równie rozbrajające jak w większości powieści tego autora, choć troszkę na innej płaszczyźnie. Niemniej jednak z niecierpliwością czekam na kolejne tomy dotyczące tego duetu prawniczego, a na szczęście, znając Remigiusza Mroza, nie będziemy musieli na niego czekać nie wiadomo ile ;)

W   P I G U Ł C E
AUTOR: Remigiusz Mróz
TYTUŁ ORYGINAŁU: -
TŁUMACZENIE: -
DATA WYDANIA: 31 sierpnia 2016
LICZBA STRON: 646
WYDAWNICTWO Czwarta Strona
CYKL: Joanna Chyłka (tom 4)
OCENA: ★★★★★★★★☆☆  8 / 10



CYKL Z JOANNĄ CHYŁKĄ 

5 komentarzy:

  1. No cóż, przeczytałam już poprzednie 3 tomy z serii z Joanną Chyłką, "Immunitet" wciąż przede mną :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno Cię nie zawiedzie ;)
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  2. Mnie chyba też zakończenie rozczarowało. Ciekawe jak autor z tego wybrnie w kolejnej części. Chyłka jest moją mistrzynią. Ja bym chciała więcej Kormaka - mój trzeci ulubiony bohater 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kormak jest świetny! A Chyłka rządzi! A co do tego, jak Mróz się z tego wykaraska, to mam pewne podejrzenia, ale dzielić się nimi nie zamierzam ;)

      Usuń
  3. Seria z Chyłką jeszcze przede mną, już nie mogę się doczekać. Fajne jest to, że Mróz pisze na tyle szybko, że zdąża poruszać aktualne tematy :)
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.