057. „Gwiezdny pył” Neil Gaiman

Neil Gaiman to jest jeden z tych pisarzy, których bardzo chciałabym polubić, ale niestety coś mi nie pozwala. Jeśli chodzi o tego konkretnego pana, to przedtem czytałam jego „Ocean na końcu drogi” oraz zbiór opowiadań „Drażliwe tematy” i obie te książki nie do końca przypadły mi do gustu. Nie mogłam się zaangażować w opowiadane przez autora historie. Wiedziałam o co autorowi chodzi, potrafiłam sobie wyobrazić, jak dana sytuacja wygląda, ale nie miałam żadnej satysfakcji z lektury. Towarzyszyło mi takie uczucie, jakbym widziała wystawę piekarni z wystawionym wielkim, apetycznie wyglądającym tortem. Widzę jak wygląda, mogę do pewnego stopnia wyobrazić sobie jego smak, ale jest za szybą. 
W związku z tym teraz nastąpi wyznanie z cyklu jestem zakupoholiczką : Zarówno „Gwiezdny pył” jak i „Nigdziebądź” zakupiłam głównie ze względu na te nowe, cudne wydania i nikłą nadzieję, że może jednak się do autora przekonam. A że ostatnio bardzo potrzebowałam krótkiej, niezbyt wymagającej powieści, to postanowiłam dać Gaimanowi kolejną szansę i sięgnąć po „Stardust”. I może nie będzie to moja ulubiona powieść wszechczasów (to miejsce jest już zajęte by the way) ani nie zachwyciła mnie ona totalnie, to muszę przyznać, że tym razem autorowi udało się naprawdę zabrać mnie do swojego świata.


„ Był bardzo nieśmiały, co, jak to często bywa u bardzo nieśmiałych ludzi, nadrabiał zbyt głośnym zachowaniem w najgorszych momentach. ”

Młody Tristan wyrusza w niezwykłą podróż do Krainy Czarów, aby zdobyć gwiazdę, która spadła z nieba. Tylko pod tym warunkiem jego ukochana, piękna Victoria da mu wszystko, czego on zapragnie - łącznie ze swoją ręką. Jednak zadanie bynajmniej nie jest takie proste. Po drugiej stronie muru oddzielającego nasz świat od Krainy Czarów na Tristana czekają różne przeciwności, a sama gwiazda okaże się być dość nietypowa. No bo czy ktoś z nas pomyślałby, że gwiazda może złamać sobie nogę zaliczając nieplanowane lądowanie na ziemi i nas zwyzywać?
Do tego należy nadmienić, że nie tylko nasz główny bohater jej poszukuje...


„ Nietrudno jest być właścicielem czegoś albo nawet wszystkiego. Wystarczy wiedzieć, że to twoje i być gotowym z tego zrezygnować. ”



 „Gwiezdny pył” to jest taka trochę baśń dla dorosłych. Nie do końca na serio, ale za to pogodna i zwyczajnie piękna. Wszystko jest tutaj potraktowany z przymrużeniem oka. Nie mamy do czynienia z typową dla fantasy sztampą a'la potężna armia elfów z łukami idzie się lać z obrzydliwymi orkami. Fanów tych klimatów odsyłam do Tolkiena.

Ciężko jest w sumie rozpisywać się o tej książce. W zasadzie opowiada ona bardzo prostą historię o gwieździe, która spadła z nieba i której teraz nagle wszyscy szukają dla spełnienie własnych zachcianek. Tristan, by zdobyć serce ukochanej, czarownica aby zdobyć jej serce i odzyskać utraconą młodość oraz dwójka młodych kandydatów do tronu, którzy chcą odebrać coś co należało do ich ojca. I mimo że w powieści podobają się właśnie tak typowe wątki w literaturze fantastycznej jak walka o władzę, niebezpieczna podróż w nieznane czy magiczne istoty żądne krwi, to zwyczajnie nie da się tego traktować na serio. Przez co też nie chcę powiedzieć, że powieść ta to jakaś parodia. Nie, bynajmniej. Książka momentami staje się troszkę mroczna, jest kilka całkiem brutalnych i smutnych scen, ale w dalszym ciągu „Gwiezdny pył” jest baśnią. Oczywiście, zarezerwowaną tylko dla dojrzałych odbiorców (broń Boże, nie dawajcie tego dzieciom! - Gwiazda ma wyjątkowo niewyparzoną gębę!), ale dalej zwykłą, mądrą

bają, którą się przyjemnie czyta, ale później szybko zapomina.
Bo właśnie o to chodzi, że w tej książce nie ma praktycznie nic, co sprawiłoby, że zostałaby ona w naszych myślach na dłużej. Bohaterowie są w zasadzie owszem dość wyraźnie zarysowani, ale nie są to typowe pełnokrwiste postacie. Wszystko w tej książce przypomina mi trochę taki teatrzyk dla dzieci z wyciętymi z papieru postaciami oraz scenografią. Mamy odstawiane scenki, dodatkowo mamy bardzo ładne opisy świata przedstawionego, wyobraźnia pracuje, ale potem wszystko się niestety kończy.

I jeszcze tak tylko pro forma wspomnę... Te nowe wydania powieści Gaimana z wydawnictwa MAG są po prostu przecudowne. Same okładki to już są małe dzieła sztuki, a jak do tego gruby papier i obowiązkową wstążeczkę, to wychodzi wydanie idealne, nic dodać, nic odjąć.


„ Problemy to tchórze, atakują w grupach. ”


„Gwiezdny pył” to naprawdę miła, pogodna i całkiem mądra książka, która raczej nie zostanie z Wami na dłużej. Gaiman traktuje wszystko z drobnym przymrużeniem oka, dzięki czemu wyróżnia się na tle innych powieści fantastycznych, nawiązując trochę klimatem  do typowych baśni. Jest to bardzo przyjemna opowiastka w sam raz na jeden zimowy wieczór, która sprawi, że zrobi Wam się troszkę cieplej na serduszku.

W   P I G U Ł C E
AUTOR: Neil Gaiman
TYTUŁ ORYGINAŁU: Stardust
TŁUMACZENIE: Paulina Braiter
DATA WYDANIA: 26 października 2016
LICZBA STRON: 199
WYDAWNICTWO MAG
CYKL: -
OCENA: ★★★★★★★☆☆☆  7 / 10



KSIĄŻKA PRZECZYTANA W RAMACH:

7 komentarzy:

  1. Muszę przeczytać! Nigdy nie czytałam nic Gaimana, a słyszałam, że to bardzo dobry autor. Aż szkoda przegapić tak interesująco zapowiadającej się historii :)
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję "Tell Me Three Things"! pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Robiłam kilka przymiarek do tej książki, niestety, jakoś mnie męczyła i nigdy nie miałam okazji dokończyć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba mnie nie zachęciłaś jednak. Nie lubię takich autorów, do których mimo wielu prób nie czuję tego "czegoś", może coś tracę, ale jednak do nich nie wracam..

    OdpowiedzUsuń
  4. Wciąż nie przeczytałam jeszcze żadnej książki tego autora. Oglądałam za to ekranizację jednej jego książki i totalnie nie przypadła mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka naprawdę mnie zainteresowała myślę, że czytanie dzieł Gaimana zacznę właśnie od niej. Pozy tym ta okładka to jest arcydzieło *.*
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie ta książka zupełnie nie porwała. Oglądałam lata temu film i był świetny, polecam, ale książką się rozczarowałam, była taka trochę nijaka. Ale przyznam, że okładki są przepiękne. Może zrobię do Gaimana jeszcze jedno podejście ;)
    ściskam :* Latające książki

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam w planie poznać całą trylogię. :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.